Doznania

3 x Koń

Bracia Rojek
Czyta się 7 minut

Możliwe, że te opowiastki o koniach wszyscy znacie. Wydają się one nam jednak tak zabawne, że jeśli nawet już kiedyś słyszeliście którąś z nich, przeczytacie je prawdopodobnie z przyjemnością. W każdym razie nasze znajome i „niezupełnie-znajome” niewiasty, którym opowiadaliśmy te historie na plaży w Międzyzdrojach, mówiły: „Jacy panowie dowcipni!”, i szły z nami wieczorem na spacer do lasku, oglądać poniemieckie armatki i amunicję. Ale do rzeczy, czyli do koni.

 

Opowieść pierwsza (amerykańska) o tym, czego się nie robi, aby okazać spokój i zimną krew.

Pewnego dnia idę czterdziestą siódmą ulicą i co widzę: Bill prowadzi za uzdę dużego, ciężkiego konia.

– Hello! Bill! – wołam – dokąd ty prowadzisz tego konia?

– Hello – mówi Bill – później ci wyjaśnię, na razie pomóż mi wprowadzić tego konia do bramy, bo już jest za dwadzieścia minut trzecia.

– Czyś ty zwariował Bill? Konia do bramy?

– Spiesz się – irytuje się Bill – już jest za siedemnaście trzecia. 

Wepchnęliśmy konia do bramy. 

– A teraz na klatkę schodową – mówi Bill.

– Bill! Ty chyba masz bzika! Po co pchasz konia na klatkę schodową?

– Wszystko ci wytłumaczę, ale jest już

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Rozwiązanie krzyżówki z drugiego rocznego wydania „Przekroju” Rozwiązanie krzyżówki z drugiego rocznego wydania „Przekroju”
i
ilustracja: Igor Kubik
Rozmaitości

Rozwiązanie krzyżówki z drugiego rocznego wydania „Przekroju”

Przekrój

Zanim zaczniemy: warto na chwilę się zatrzymać. Te odpowiedzi do krzyżówek nie powstały po to, żeby komukolwiek coś udowodnić, tylko żeby sprawdzić, jak daleko można zajść, nie spiesząc się zanadto. Jedne hasła przychodzą same, inne potrzebują chwili ciszy, jeszcze inne – porzucenia i powrotu następnego dnia.

Zebraliśmy więc wszystko w jednym miejscu: rozwiązania oczywiste (no, powiedzmy) i te, które kazały się chwilę pogłowić. Można porównywać, można się zdziwić, można powiedzieć „ach, oczywiście” albo „nigdy bym na to nie wpadła”. Każda z tych reakcji jest jak najbardziej na miejscu.

Czytaj dalej