
„Nie mogę się jednak pogodzić z tym, że razem z Kosińskim stałem się nagle w Polsce persona non grata. Spotykałem się z licznymi oszczerstwami kierowanymi pod moim adresem. Jest wiele osób, które uważają, że występuję przeciwko Polakom. Mimo że nie widzieli mojego filmu” – mówi Václav Marhoul, który postanowił przenieść „Malowanego ptaka” Jerzego Kosińskiego na duży ekran. Film miał premierę na tegorocznym festiwalu w Wenecji, doczekał się też pokazu na 35. Warszawskim Festiwalu Filmowym. Nie trafił jednak do regularnej dystrybucji w Polsce. I według reżysera nigdy się tego nie doczekamy. O klątwę Kosińskiego dopytuje Mateusz Demski
Mateusz Demski: Jak trafiłeś na Malowanego ptaka?
Václav Marhoul: Kilka lat temu przyjaciel polecił mi tę książkę, gdy kończyłem Tobruk. Była to dość wstydliwa zaległość dla człowieka, który na co dzień otacza się literaturą. Nasze mieszkanie przypomina już bibliotekę. Książki są dosłownie wszędzie, całe złogi można znaleźć nawet w toalecie. Żona mnie za to nienawidzi (śmiech). U mnie to pochłanianie i konsumowanie słowa sprowadza się często do kupowania i czytania kilku książek tygodniowo. Fakt, że przez te wszystkie lata Malowany ptak nie znalazł się w moim księgozbiorze,