Uff Uff
Przemyślenia

Uff

Maciej Stroiński
Czyta się 1 minutę

W robocie tłumacza masz w pewnej chwili jak Neo w Matriksie: dwie pigułki do wyboru. Albo robisz „po literach” i jesteś kretynem, mułem pociągowym, albo robisz po swojemu i zostajesz zdrajcą, co sobie pozwala. I tak źle, i tak niedobrze, więc wybieram drugie, żeby chociaż było miło, zanim się przyczepią. Najwyżej zwalę na Jarniewicza, że mówi, że wolno! Jestem tłumaczem całej jednej książki, ale książki na bogato, De profundis Wilde’a, więc kiedy w tytule jest o tłumaczeniu, w pełni się poczuwam.

Jerzy Jarniewicz, autor tłumaczeń i przekładoznawca, wydał właśnie tomik o tym, że będąc tłumaczem typu literackiego, wolno być artystą, a nawet wypada. Czytam ją z wdzięcznością, bo właśnie o to od zawsze chodziło. Po to się człowiek bierze za teksty wysokoartystyczne, by im odpowiedzieć równie mocnym gestem i nie mieć za to przesrane. Unikam przekładoznawstwa, bo oni ciągle tylko wybrzydzają, ale tę książkę połknąłem na trzeźwo jak metatłumackie teksty Barańczaka. Facet uprawia to, o czym nam mówi, i nie podcina swej własnej gałęzi. Kiedy mówi o przekładach, to nie tylko po to, żeby je objechać, por. zwłaszcza rozdział o „niewiernej” wersji Alicji Carrolla. Jeśli chcesz TO ROBIĆ, jeśli chcesz tłumaczyć, weź przeczytaj Jarniewicza, bo ci spadnie lewel stresu – z racji, że gdzieś tam jest ktoś, kto zrozumie i wybaczy.

materiały promocyjne
materiały promocyjne

Jerzy Jarniewicz
„Tłumacz między innymi: szkice o przekładach, językach i literaturze”
Ossolineum, Wrocław 2018

Czytaj również:

„Brain Damage” Stephen Queen – recenzja „Brain Damage” Stephen Queen – recenzja
i
zdjęcie: Rey Seven/Unsplash
Rozmaitości

„Brain Damage” Stephen Queen – recenzja

Tomasz Wiśniewski

Najnowsze dzieło mistrza powieści psychologicznej nie przynosi rozczarowania. To historia profesora filozofii i neurobiologii, który pod wpływem Drzwi percepcji miał podjąć niezwykle radykalne decyzje życiowe. W swoim słynnym eseju Aldous Huxley sformułował hipotezę, zgodnie z którą narkotyki ujawniają prawdziwą naturę rzeczywistości, na co dzień niedostrzegalną, nasz mózg bowiem – zorientowany na cele praktyczne i radzenie sobie w środowisku – hamuje dostęp do wyższego poznania. Psychodeliki zaś chwilowo wyłączają te naturalne blokady.

Bohater powieści Queena uparcie twierdzi, że jeśli chce dotrzeć do prawdy o rzeczywistości i doświadczyć jej w pełni, musi zrezygnować ze swojego mózgu.

Czytaj dalej