Konstanty Ildefons Gałczyński

Polski poeta, tłumacz, jeden z najważniejszych autorów „Przekroju” w pierwszych latach istnienia czasopisma (1946–1953). Najbardziej był znany z zabawnego i pełnego absurdalnego humoru cyklu „Teatrzyk Zielona Gęś”, ale dużą popularnością cieszyły się też jego wiersze oraz – także publikowane w „Przekroju” – „Listy z fiołkiem”. Żył w latach 1905–1953.
Chryzostoma Bulwiecia podróż do Ciemnogrodu, cz. IV
81. Urodziny „Przekroju”

Chryzostoma Bulwiecia podróż do Ciemnogrodu, cz. IV

Konstanty Ildefons Gałczyński
TO BE OR NOT TO BE

Bulwieć siadł grzecznie
na strapontenie
i czekoladkę
przełknął z nadzieniem.

Kurtyna wolno
w górę się wznosi.
O, cudowności
teatralności!

Więc jeszcze jedno
połknął nadzienie
i już zaczęło
się przedstawienie.

Przycichła nieco
orkiestra dęta.
Na scenę weszli
duńscy książęta;

chłopy jak byki,
z grzywą na karkach,
przy kordelasach
i przy zegarkach.

Bo po co aktor
płacze i skamle,
że tylko on jest
jedyny Hamlet?

Dobra Dyrekcja,
by te łzy otrzeć,

zadaptowała
sztukę samotrzeć.

Zamiast dwudziestu
pięciu postaci
sami Hamleci
byli w dramacie.

Na diabła Grabarz
z tą Ofeliją!
Chcą grać chłopaki,
niech się wyżyją.

W ten sposób szlagier!
pierwszy raz w świecie!
grali w „Hamlecie”
sami Hamleci.

Ręka na sercu.
Twarze ponure.
„Być albo nie być"
wołali chórem.
Fragment tekstu z nr. 450/1953, s. 12. Całość możesz przeczytać w naszym archiwum
Czytaj dalej Czytaj mniej
Elegia
Sztuka + Opowieści
Doznania

Elegia

Konstanty Ildefons Gałczyński
Coraz bardziej wszystko mnie boli,
już mi szkodzi nawet i ser;
siedmioma szpadami melancholii
przebity jestem jak Apollinaire.
Głowa od rana puchnie jak bania,
cóż za pożytek z takich bań?
Kiedyś... wciąż... panie. A dziś się słaniam
na nogach nocą, proszę pań.
Bo spać nie mogę. Ha! ktoś stuka
Kościstym palcem do mych drzwi.
Już wiem. Poznaję: To kostucha:
– W taniec – powiada – pójdź, K. I.
No cóż, przyjmuję jej ofertę,
choć tak w piżamie to faux pas.
I już mnie ciągnie ta dama przez wertep,
gdzie deszcz i noc i wiatr i mgła.
Gdzieś pod latarnią, w wietrzną zamieć
kostucha nagle w płacz i w krzyk:
– Skąd pan ma siedem dziur w piżamie?
Wygląda pan jak siódemka pik.
– Właśnie – powiadam – to mnie boli,
moja kochana, czyli ma chère:
Siedmioma szpadami melancholii
przebiłem się jak Apollinaire.
Czytaj dalej Czytaj mniej
Listy z fiołkiem – wspomnienie poety Konstantego
Sztuka + Opowieści, Urodziny „Przekroju”
Doznania

Listy z fiołkiem – wspomnienie poety Konstantego

Gałczyński był jednym z najważniejszych autorów dawnego „Przekroju”. W latach 1946-50 publikował felietonistyczne „Listy z fiołkiem” pod pseudonimem Karakuliambro. Przypominamy kilka z nich.
Konstanty Ildefons Gałczyński
Cud na pustyni
Humor + Rozmaitości
Rozmaitości

Cud na pustyni

W roli głównej: Alojzy Gżegżółka, w roli epizodycznej: Niemowlę płci męskiej. Napisał
Konstanty Ildefons Gałczyński
Wybrane wiersze K. I. Gałczyńskiego
Sztuka + Opowieści
Doznania

Wybrane wiersze K. I. Gałczyńskiego

Kilka utworów jednego z najważniejszych poetów dawnego „Przekroju”.
Konstanty Ildefons Gałczyński
O wróbelku
Sztuka + Opowieści
Doznania

O wróbelku

Konstanty Ildefons Gałczyński
Wróbelek jest mała ptaszyna,
Wróbelek istotka niewielka,
On brzydką stonogę pochłania,
Lecz nikt nie popiera wróbelka.
 
Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
Że wróbelek jest druh nasz szczery?!
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Kochajcie wróbelka, dziewczęta,
Kochajcie do jasnej cholery!
 
 
 
Czytaj dalej Czytaj mniej
Małe kina
Sztuka + Opowieści
Doznania

Małe kina

Wiersz z archiwum z 1947 roku.
Konstanty Ildefons Gałczyński
Piosenka
Sztuka + Opowieści
Doznania

Piosenka

Konstanty Ildefons Gałczyński
To bardzo polska jest choroba
tak boczyć się i psioczyć,
nam się nic nigdy nie podoba,
a świat jest tak uroczy!

W życiu bywają powikłania,
w państwowym i w prywatnym,
lecz w gruncie rzeczy, proszę pana,
ten świat jest taki ładny!
Śliczny jest świat,
gdy brata kocha brat,
siostrzeniec ciotkę, ciotka wujka
(wtedy nie grozi żadna bójka);
dzieci tatusia, tatuś dzieci
(wtedy nad domem gwiazda świeci);

kuzyn kuzyna i kuzynkę,
a tatuś pannę Ernestynkę,
lecz i mamusię owszem, także
i bardzo miły jest przy szwagrze;
przystojny chłopiec swą panienkę,
stryjek stryjenkę i wujenkę –
i wszystko to się składa w całość
w jakąś harmonię doskonałą –
bo przecie grunt, gdy komin dymi,
i kiedy chleb jest i optymizm
i każdy wie,
że
wszystko się ułoży
jak w pudełeczku,
ze zgody tylko korzyść,
mój gołąbeczku,
hej, wszystko się ułoży
we wsi, w miasteczku,
na sto dwa.

 

Wiersz pochodzi z archiwum „Przekroju”, nr 224/1949 r.

Czytaj dalej Czytaj mniej