Brama do wszystkiego
i
foto: archiwum „Przekroju”
Złap oddech

Brama do wszystkiego

Ryszard Kulik
Czyta się 11 minut

Oddech łączy. Wewnętrznie: ciało z umysłem i emocjami, oraz zewnętrznie ‒ każdą oddychającą istotę z zielonym światem roślin, z innymi, z całą Ziemią.

Oddychanie to branie i dawanie. Dwie przeciwstawne czynności, które dopiero razem tworzą harmonijną całość. Bo żeby zaczerpnąć powietrza, trzeba wcześniej zrobić dla niego miejsce, robiąc wydech. Wydychając zaś, wcześniej należy zaczerpnąć powietrza. Tak oto przeciwieństwa się dopełniają, ucząc nas, że to, co znajduje się na dwóch krańcach, wzajemnie od siebie zależy. Nie ma dawania bez brania, a żeby coś wziąć, najpierw trzeba coś oddać. Gdybyśmy potrafili uważnie wsłuchiwać się w oddech, mógłby on nas nauczyć rozwiązania wielu naszych ludzkich problemów i sporów.

Istotą życia jest koło i cykliczny proces, w którym wszystko powraca, wzajemnie na siebie wpływa i współzależy. Oddychanie jak dzień i noc, jak życie i śmierć, jak elektron i proton, jak kobieta i mężczyzna przypomina nam o podstawowej zasadzie wszechświata, którą jest współistnienie. Nie można istnieć tak po prostu, ponieważ każde istnienie jest faktycznie współistnieniem. Jeśli dzisiaj w naszym świecie próbujemy rozerwać ten związek, nadmiernie przywiązując się do jednego tylko bieguna (na przykład

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Oddech wszechświata
i
ilustracja: Kazimierz Wiśniak (fragment)
Złap oddech

Oddech wszechświata

Paweł Janiszewski

Wdech, wydech. Odetchnijmy z ulgą: pneuma sprawia, że i my, i kosmos jesteśmy całością i w dodatku rozumnie nami kieruje. Oczywiście jeśli wierzyć starożytnym filozofom.

U początków filozoficznej refleksji naszego kręgu kulturowego majaczą niewyraźne postacie kilku na poły legendarnych wielkich myślicieli, którzy działali w VI w. p.n.e. w greckich miastach położnych na egejskich wybrzeżach Azji Mniejszej. Tales, Anaksymander, Anaksymenes – wszyscy trzej z Miletu – oraz Ksenofanes z Kolofonu i Heraklit z Efezu dali początki rozumnej refleksji nad światem i człowiekiem. Łączy ich również poszukiwanie podstawowego elementu, tzw. arche, z którego wszystko powstało i który jest obecny we wszystkim. Upraszczając nieco, aby nie wchodzić w zawiłe dyskusje, np. dla Talesa była to woda, dla Heraklita zaś ogień. W tym miejscu interesuje nas jednak Anaksymenes, o którym prawie nic nie wiemy ponad to, że był zapewne uczniem Anaksymandra i działał w Milecie. Napisał jakieś dzieło filozoficzne, chwalone za jasność i prostotę wykładu, ale niestety tekst ów zaginął. Poglądy Anaksymenesa znamy więc tylko z drugiej ręki, czyli z tego, co przekazali inni antyczni autorzy. Pół biedy, jeśli jest to Arystoteles czy Cyceron. Gorzej, jeżeli musimy korzystać z przekazów pisarzy chrześcijańskich (chociażby Augustyna), którzy wyraźnie z zamiarem wyszydzenia dawnych nauk niemiłosiernie je upraszczają i prymitywizują. Wiele więc jest niejasności, ale pewne wydaje się jedno: Anaksymenes uznał, że elementarnym prapierwiastkiem jest powietrze. W stanie idealnego rozproszenia, niewidzialne, rozrzedzając się, przechodzi ono w ogień, gęstniejąc zaś staje się mgłą, chmurami, wodą… itd. aż do stanu ciała stałego. W tych ostatnich postaciach jest już dostrzegalne zmysłami. Na stan skupienia materii wpływ miały też – zdaniem naszego filozofa – temperatura i wilgotność. Za mechanizmy twórcze odpowiadał natomiast ruch. Jak genialne są to intuicje, można zrozumieć, gdy zamiast „powietrze” pomyślimy „gaz” i uświadomimy sobie, że Milezyjczyk odkrył jego mechanikę. Używając współczesnej nam terminologii, powiedzielibyśmy, że Anaksymenes sądził, iż stan skupienia materii zależy od ciśnienia, temperatury, wilgotności i ruchu, czyli zmieszania różnych składników.

Czytaj dalej