Jak uzdrowić społeczeństwo? Jak uzdrowić społeczeństwo?
i
ilustr. Joanna Grochocka
Pogoda ducha

Jak uzdrowić społeczeństwo?

Tomasz Wiśniewski
Czyta się 1 minutę

Kiedy człowiek wydaje się nam najbardziej uroczy? Oczywiście wtedy, gdy się wstydzi.

Cóż piękniejszego niż studentka filologii klasycznej, wyciągnięta z biblioteki i postawiona przed kamerą? Czterolatek, który wita się z dawno niewidzianą ciotką? Albo niewinny licealista, który sięga po drobne płacąc w antykwariacie za ilustrowane wydanie Kamasutry? Z punktu widzenia dobra naszego społeczeństwa powinniśmy wytworzyć normy obyczajowe, które w konsekwencji doprowadzą do radykalnego pomnożenia możliwego wstydu.

Krótko mówiąc, te normy to zakazy.

Informacja

Z ostatniej chwili! To druga z Twoich pięciu treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu. Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej!

Subskrybuj

Powinniśmy czuć zakłopotanie, że przykładamy do ust szklankę wody, z zażenowaniem wychodzić na spacer, ze speszeniem patrzeć na sufit, ze skrępowaniem głaskać czworonoga.

Wstyd wzbudza zwykłą ludzką sympatię i życzliwość, nigdy nie doprowadzi do przemocy. Oto ktoś jest słabszy i nie wytrzymuje ograniczeń społecznej reguły. My to rozumiemy, bo jesteśmy tacy sami. Wstyd jest źródłem dobra.

Czytaj również:

Rozkosze wiszenia Rozkosze wiszenia
i
Fragment „Man met een baby op de arm en een man die de krant leest in een hangmat”, 1919 r., Muzeum Rijksmuseum (domena publiczna)
Złap oddech

Rozkosze wiszenia

Łukasz Nowacki

Moje „hamaczenie” zaczęło się kilkanaście lat temu podczas survivalowego wypadu zwieńczonego noclegiem w dziczy. Na miejsce wyprawy wybrałem okolice Spalskiego Parku Krajobrazowego.

Był chłodny listopadowy dzień i właśnie zaczął siąpić deszcz. Ponieważ miałem ze sobą tylko plandekę przeciwdeszczową (tarp) i długi kawałek linki, postanowiłem zaimprowizować hamak. Uplotłem coś w rodzaju siatki, a następnie rozpiąłem moje dzieło kilkadziesiąt centymetrów nad przemoczonym leśnym poszyciem, między dwoma drzewami. Nie był to może szczyt wygody, ale sklecony naprędce hamak uchronił mnie przed leżeniem na mokrej ziemi, a tarp zabezpieczył przed tym, co kapało z nieba i koron drzew. Nie zmarzłem jedynie dzięki kamieniom rozgrzanym w ognisku, wsuniętym do kilku kieszeni kurtki.  

Czytaj dalej