Granice naszego języka są granicami naszej rzeczywistości. Ale w trakcie medytacji możemy je przekraczać.
Istnieją światy, które bardzo trudno wyrazić słowami. Takim hermetycznym językiem, dostępnym dla nielicznych, są równania fizyki kwantowej. Podczas kursu, w którym uczestniczyłam na Politechnice Gdańskiej, wykładowca całymi godzinami pisał na tablicy równania, prawie nie mówiąc. Świat kwantowy jest tak trudny do ujęcia za pomocą słów, ponieważ język powstał z doświadczeń zmysłowych, makroskopowych i nie nadaje się do opisu rzeczywistości niedostępnej dla ludzkich zmysłów. Gdy próbujemy przełożyć język równań kwantowych na słowa, powstają takie paradoksy jak kot Schrödingera, jednocześnie żywy i martwy, gdyż jego życie w tym eksperymencie myślowym zależy od stanu kwantowego atomu, który może być w dwóch stanach naraz. Stephen Hawking też zaproponował ciekawą interpretację tych równań, twierdząc, że elektron w ludzkim ciele może znajdować się zarazem w innej galaktyce. Wydaje się, że najgłębsze prawdy o świecie zostały ukryte w największych paradoksach.Skoro więc nie potrafimy zdefiniować nawet pojedynczego elektronu, to z tej perspektywy absurdalne są próby opisu człowieka, wszechświata czy świata duchowego. Ratuje nas poezja, która używa języka do tego, by uchylić zasłonę do rzeczywistości występującej poza słowami.
To, co niewyrażalne
We wspólnocie jogińskiej Hridaya Yoga, w której spędziłam trzy lata, istnieje Dictionary of the Ineffable [Słownik tego, co niewyrażalne]. Opisuje on zjawiska