Wizje roślin – jeżówka
i
Echinacea purpurea, fot. Daniel Schwen (Wikimedia Commons)
Promienne zdrowie

Wizje roślin – jeżówka

Robert Rient
Czyta się 7 minut

Jeżówka to jeden z najsilniejszych kwiatów rosnących na ziemi. Zanim wynaleziono antybiotyki i inne syntetyczne leki, ekstrakty z jeżówki były niezwykle popularne w leczeniu infekcji, regeneracji i uodpornianiu organizmu.

W stanie naturalnym i dzikim rośnie na wschód od Gór Skalistych w Ameryce Północnej. Wiedzę o roślinie przejęliśmy od Indian, którzy od wieków korzystali z jej właściwości leczniczych. Komanczowie mieli jej używać w przypadku bólów gardła i zębów. Siuksowie – przy stanach zapalnych i wściekliźnie. Biali osadnicy sprowadzili jeżówkę do Europy wraz z innymi roślinami leczniczymi. Obecnie uprawiana jest również w Kanadzie i Azji, a z jej liści, łodygi i korzeni sporządza się szereg mikstur, ekstraktów i leków.  

Jeżówka purpurowa

W ziołolecznictwie wykorzystuje się trzy odmiany: jeżówkę purpurową (Echinacea purpurea), jeżówkę wąskolistną (Echinacea angustifolia) oraz jeżówkę bladą (Echinacea pallida) – głównie jako lek pobudzający odporność. „Jeżówka purpurowa jest zaliczana do najbardziej znanych w medycynie immunostymulatorów, a więc środków, które mają zdolność pobudzania komórek układu odpornościowego organizmu: limfocytów, granulocytów i makrofagów. Dowiedziono doświadczalnie, że roślina ta zwiększa też liczbę białych krwinek (leukocytów) oraz komórek

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Wizje roślin – marihuana
i
ilustracja z "Rośliny lecznicze Köhlersa" ("Köhler's Medizinal-Pflanzen"), 1887 r., Franz Eugen Köhler/BHL
Promienne zdrowie

Wizje roślin – marihuana

Robert Rient

Większość badaczy akademickich skupia się na ryzyku związanym z używaniem marihuany. „94% badań naukowych zostało zaprojektowanych tak, by poszukiwać zagrożeń” – stwierdził neurochirurg, dr Sanjay Gupta. Gdyby w ten sam sposób potraktować paracetamol lub alkohol, obie substancje dawno zostałyby zakazane. Gupta w 2009 r. napisał dla magazynu „The Times” artykuł o tym, dlaczego jest przeciwko legalizacji marihuany w USA. Następne pięć lat poświęcił na badanie właściwości rośliny.

Zaobserwował, że bywa ona jedynym lekarstwem, które działa np. na silne bóle neuropatyczne. Doktor przyznał, że swoją wcześniejszą opinię – podobnie jak wiele innych osób ze świata medycyny, mediów i ustawodawstwa – oparł na analizie badań skupionych na skutkach ubocznych marihuany, a nie na jej leczniczych właściwościach. „Byłoby nieodpowiedzialnością ze strony społeczności lekarskiej nie dostarczać pacjentom najlepszej opieki, jakiej możemy – a ta musi uwzględniać marihuanę. Przez ponad 70 lat byliśmy w USA systematycznie zwodzeni. Przepraszam za mój osobisty udział w tym procederze” – powiedział neurochirurg w 2018 r. w wywiadzie dla CNN. Gupta dodał także, że w Stanach Zjednoczonych co 19 minut umiera osoba wskutek zażycia leków przepisanych na receptę. W swoich badaniach nie znalazł ani jednego potwierdzonego przypadku śmierci z powodu przedawkowania marihuany.

Czytaj dalej