Recenzja „Brain Damage” Stephena Queena Recenzja „Brain Damage” Stephena Queena
i
zdjęcie: Rey Seven/Unsplash
Rozmaitości

Recenzja „Brain Damage” Stephena Queena

Tomasz Wiśniewski
Czyta się 2 minuty

Najnowsze dzieło mistrza powieści psychologicznej nie przynosi rozczarowania. To historia profesora filozofii i neurobiologii, który pod wpływem Drzwi percepcji miał podjąć niezwykle radykalne decyzje życiowe. W swoim słynnym eseju Aldous Huxley sformułował hipotezę, zgodnie z którą narkotyki ujawniają prawdziwą naturę rzeczywistości, na co dzień niedostrzegalną, nasz mózg bowiem – zorientowany na cele praktyczne i radzenie sobie w środowisku – hamuje dostęp do wyższego poznania. Psychodeliki zaś chwilowo wyłączają te naturalne blokady.

Bohater powieści Queena uparcie twierdzi, że jeśli chce dotrzeć do prawdy o rzeczywistości i doświadczyć jej w pełni, musi zrezygnować ze swojego mózgu.

Przygody uczonego to nieustanne uszkadzanie własnych władz poznawczych poprzez: słuchanie głośnej muzyki za pośrednictwem bezprzewodowych słuchawek, uprawianie boksu, grę w rugby, używki, regularne odwodnienie i nieregularny sen.

Informacja

Z ostatniej chwili! To trzecia z Twoich pięciu treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu. Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej!

Subskrybuj

Wraz z rozwojem akcji ujawnia się literacka maestria Queena. Narracja staje się coraz bardziej urywana i chaotyczna; oto pojawiają się zdania niedokończone lub takie, które zawierają wewnętrznie sprzeczne sensy. Czytelnicy i czytelniczki domyślają się, że profesor osiąga wyznaczony cel: zaburzenia w rytmie tekstu to rezultat uszkodzeń mózgu, które bohater sam spowodował. Ale na tym nie kończą się artystyczne zasługi Queena. Lektura owej narastającej grafomanii nie wywołuje irytacji, przeciwnie – z tych zaburzeń wynika jakiś nieokreślony majestat, rodzaj epifanii, jak gdyby naprawdę spomiędzy liter zaczęła prześwitywać boska nadrealność.

Z końcowego rozdziału domyślamy się, że osłabiony i schorowany profesor znajduje się na festiwalu muzyki techno i przykłada uszy do głośników o mocy kilku tysięcy watów, nagle bowiem zalewa nas kaskada oszałamiających przymiotników, metafor światła i psychodelicznych fraktali. Nie zdradzając szczegółów, powiedzmy tylko tyle: mamy tutaj do czynienia z jednym z najwznioś­lejszych momentów współczesnej literatury.

Brain Damage
Stephen Queen
Blaga Publishing, 2024

Czytaj również:

To i owo – 1/2025 To i owo – 1/2025
i
rysunek: archiwum „Przekroju”
Rozmaitości

To i owo – 1/2025

Przekrój

W 1898 r. Herberton Williams, dyrektor firmy Campbell, przekonał pracowników do użycia charakterystycznego zestawienia czerwieni i bieli na puszkach, ponieważ spodobał mu się wyrazisty kolor strojów drużyny futbolowej Uniwersytetu Cornella.

*

Czytaj dalej