Gdzie jest kwit?!
Humor + Rozmaitości, Rozmaitości

Gdzie jest kwit?!

Marcin Wroński
Czyta się 3 minuty

Było letnie popołudnie 193… roku – tak piękne, na ile to tylko możliwe w komendzie Policji Państwowej w Lublinie. Kierownik Wydziału Śledczego komisarz Maciejewski siedział za biurkiem okropnie zawalonym papierami, a obok ślęczał nad aktami jego zastępca Kraft, lecz miejsce pracy podkomisarza stanowiło wzór praworządności i samodyscypliny. Zadzwonił oczekiwany telefon z dyżurki. Świadek w sprawie fałszowania czeków, który upierał się, że nie posiadał beżowego garnituru, właśnie miał zostać podejrzanym dzięki przeczącemu zeznaniom kwitowi z pralni. Maciejewski jednak, zagłębiwszy dłoń w chaos na swoim biurku, nagle zbladł i polecił:

– Zatrzymajcie go kwadrans! Wywiadowcy Fałniewicz i Zielny do mnie! Kraft, gdzie jest kwit?!

Maciejewski pamiętał, że miał go na biurku poprzedniego dnia, gdy pracował do późna

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Trup w płytkiej wodzie
Humor + Rozmaitości, Rozmaitości

Trup w płytkiej wodzie

Marcin Wroński

– Jezus Maria, policja! Kobietę zabili! – takie krzyki pewnego jesiennego przedwojennego wieczoru rozległy się na przedmieściu rozpełźniętym za rzeczką Czechówką. Czechówka wiosną podtapiała piwnice, latem dzieci grzecznie bawiły się nad jej brzegiem zdechłymi szczurami, niestety jesienią nie dostarczała żadnych atrakcji. Aż do teraz. Dlatego gdy posterunkowy Wójcik zaczął tłumaczyć gapiom, że nie zabili, tylko ukradli, i nie kobietę, ale tak zwany manekin damski, oczywiście nie dano mu wiary i zaraz doniesiono redakcji „Expressu”.

TRUP W PŁYTKIEJ WODZIE.* bm. elegancko, na czarno ubraną kobietę leżącą w rzece odkryli mieszkańcy przedmieścia Czechówka Górna. Tragedja! Kobieta nie żyła także dlatego, że jak ustaliło błyskawiczne dochodzenie policyjne, z zawodu była manekinem sklepowym w salonie mody „Paryżanka” przy Krak. Przedm. 18. Nieszczęsną, nie udzieliwszy pierwszej pomocy, funkcjonarjusze P. P. odwieźli do Wydziału Śledczego.

Czytaj dalej