
Jeśli wydaje się wam, że wiecie, czym jest wielodzietna rodzina, pomyślcie o angielskim poecie i rysowniku Edwardzie Learze (1812–1888), który urodził się jako przedostanie z 21 dzieci. Choć był wybitnym ilustratorem i miał uzdolnienia muzyczne, do historii przeszedł przede wszystkim jako twórca poezji purnonsensowej, a zwłaszcza jako autor limeryków.
Oto jeden z nich w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka: „Pewien starszy mężczyzna z Kamczatki / Wyhodował w zaciszu swej chatki / Tak długiego jamnika / Że za radą prawnika / Jamnik płacił podwójne podatki”. Niech ten utwór posłuży jako wzorzec dla nowego gatunku literackiego, z dziesięcioma sylabami w wersach pierwszym, drugim i piątym oraz z siedmioma – w trzecim i czwartym. Oto kilka propozycji autorskich.
* * *
Pewien stary hodowca z Głogowa
Lubił rozmach i raz wyhodował
Tak wysoką żyrafę,
Że popełniłbym gafę,
Gdybym stwierdził, że była typowa.
* * *
Pewien farmer, co żył w Gwadelupie,
Wyhodował raz w swojej chałupie
Żółwia tak nieśmiałego,
Że ów żółw swoje ego
Ciągle trzymał zamknięte w skorupie.
* * *
Pewien stary marynarz z Antyli
Wyhodował pod wpływem promili
Tak bezczelną papugę,
Że gdy ruszał w żeglugę,
Opróżniała mu barek z tequili.
* * *
Pewien facet, co żył pod Grodziskiem
Wyhodował (i sprzedał wnet z zyskiem)
Tak krótkiego zaskrońca,
Że miał głowę u końca
I właściwie w całości był pyskiem.