Wodospad dudni albo syczy, lodowiec dźwięczy jak powietrzne dzwonki, wulkan huczy, płynąca lawa trzaska niczym pękające szkło. Symfonia islandzkiej natury porywa. Niepokój budzi tylko cisza.
Chociaż o swoich nagraniach mówi „zdobycze”, daleko jej do konkwistadorki podbijającej wyspę. Zbyt dużym szacunkiem darzy islandzką naturę. Nie liczy, ile wodospadów ma w kolekcji, zresztą w ogóle nie wie, ile miejsc zarejestrowała na brzmieniowej mapie Islandii. Kaśka Paluch, muzykolożka po Uniwersytecie Jagiellońskim i producentka muzyczna, pochodzi z Zakopanego. W kwietniu 2017 r. przeniosła się na Islandię. Dla spokoju, dla życia w społeczeństwie, które potrafi znaleźć harmonię między pracą a odpoczynkiem. Ona też odnalazła tę równowagę.