Gdy rozstępuje się ziemia i bucha ogień
i
Fotos z filmu „Wulkan miłości”, reż. Sara Dosa (materiały prasowe)
Ziemia

Gdy rozstępuje się ziemia i bucha ogień

Katia i Maurice Krafftowie ukochali wulkany nad życie
Mateusz Demski
Czyta się 14 minut

Co tak naprawdę sprawia, że bije serce Ziemi i co pompuję jej krew? W jaki sposób plujące ogniem wulkany pozwalają człowiekowi przetrwać na planecie? Odpowiedzi na te pytania przez całe życie szukali Katia i Maurice Krafftowie. Byli najsłynniejszą parą wulkanologów na świecie, teraz zostali bohaterami dokumentalnego filmu Wulkan miłości, który wchodzi do polskich kin. Fascynujące życie francuskich naukowców przedstawia Mateusz Demski.

Kamera idzie na statyw. On, w zielonej kurtce, patrzy przez obiektyw. Ona, w czerwonym sweterku z wyciągniętym kołnierzykiem, pomaga sobie lornetką. To Katia i Maurice Krafftowie, najsłynniejsza na świecie para wulkanologów.

Jest 2 czerwca 1991 r. Niedziela. Nazajutrz zginą pod lawiną skał i gazów, których temperatura sięga 400 stopni i zsuwa się po zboczu wulkanu Unzen z prędkością setek kilometrów.

Do końca będą razem.

Takie uczucie zdarza się rzadko.

Pierwsze miłości

Poznają się 1966 r. Nikt jednak nie wie dokładnie, jak to się stało. Nie zachowały się kartki z notatkami, zdjęcia przepadły. Niewiele „na pewno”, za to dużo: „podobno”. Jak każda historia miłosna i ta, to niedopowiedzenie, tajemnica, rzecz niewyjaśniona.

Istnieją dwie, może trzy wersje.

Pierwsza – podczas przerwy w zajęciach spotkali się przypadkiem na ławce przed Uniwersytetem w Strasburgu, który oboje skończą jako genealodzy.

Druga – przez chwilę widzieli się na projekcji filmu Harouna Tazieffa, słynnego wulkanologa.

Trzecia – spotkali się w kawiarni w Strasburgu. Zdaniem tych, którzy tego dnia mieli być z nimi, połączyła ich rozmowa o pierwszych miłościach: Etnie i Stromboli.

Według Sary Dosy, reżyserki filmu Wulkan miłości, wulkany były pasją Krafftów już w dzieciństwie. Katia, jako 18-latka, namawia rodziców, by pojechali je razem oglądać na Sycylię. Na Etnie widzi pierwszą erupcję. Maurice ma osiem lat, gdy klei modele kraterów wulkanicznych. Odwiedza z ojcem, naukowcem i miłośnikiem dzikiej natury, wyspę Stromboli, którą tworzy czynny wulkan.

– Na Maurice’a miała chlapnąć lawa – mówi Sara. – Podobno podniósł też kawałek zastygłej bomby wulkanicznej i schował ją do kieszeni. To był taki jego amulet.

Wśród podobieństw jest coś jeszcze – oboje pamiętają, jak ich rodzinna, okupowana Alzacja wyglądała po wojnie. Gdy kończyła się wojna, Katia miała trzy lata. Maurice’a nie było jeszcze na świecie.

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

7 filmów do obejrzenia (i przemyślenia)
i
Fotos z filmu "Wulkan miłości", reż. Sara Dosa (materiały prasowe)
Przemyślenia

7 filmów do obejrzenia (i przemyślenia)

Propozycje z 19. Millennium Docs Against Gravity
Mateusz Demski

Rethink Everything (Przemyśl wszystko na nowo) – zachęcają organizatorzy festiwalu Millennium Docs Against Gravity. Nieprzypadkowo pod takim hasłem rusza jego kolejna, 19. edycja.  To dobry moment, żeby poukładać sobie kilka spraw i spojrzeć na świat z innego miejsca, oczami kogoś innego. Na przykład Wieśka, właściciela lombardu w bytomskim Bobrku. Albo Lumy – biało-czarnej mućki z numerem seryjnym przy uchu i nabrzmiałymi od mleka wymionami.

Za to chyba najbardziej lubię ten festiwal – patrząc na taką łaciatą krasulę czy sprzedawcę staroci, widzę w nich cały świat; mówią mi o czymś głębszym i istotniejszym, co wszyscy mamy w sobie. Tu, jak nigdzie indziej, mam czas na dziwienie się światu. MDAG to święto sympatyczek i sympatyków kina, ale też wszystkich tych, którzy lubią zaglądać tam, gdzie się zwykle nie zagląda. Pod każdy omszały kamyczek, za góry, za łąki i lasy, w całkowicie obce, nieznane miejsca. Ruszmy się zatem! A jak się ruszymy, przemyślmy to i owo.

Czytaj dalej