Kod świętego Mikołaja Kod świętego Mikołaja
i
św. Mikołaj z Miry (domena publiczna)
Wiedza i niewiedza

Kod świętego Mikołaja

Adam Węgłowski
Czyta się 14 minut

Wiadomo, kto przynosi prezenty dzieciom na Gwiazdkę. Ale skąd się wziął święty, który firmuje tę uroczą mistyfikację? To historia jak z Dana Browna.

Był rok 1087. Niedaleko miasta Myra w Anatolii, praktycznie już odebranego Bizancjum przez wojowniczych seldżuckich Turków, pojawili się żeglarze z Italii. Pochodzili z Bari, ówczesnej handlowej potęgi i teoretycznie sojusznika wschodnich chrześcijan. Ci mieszkańcy Myry, którzy sądzili, że barijczycy przypłynęli im z pomocą, byli jednak w wielkim błędzie. Żeglarze mieli bowiem inne zadanie – wykraść sławne wśród średniowiecznych chrześcijan relikwie św. Mikołaja.

Szczątki te uznawano za bezcenne. Wydobywała się z nich tzw. manna – oleisty pachnący płyn o rzekomo cudownych właściwościach leczniczych. Relikwie miały błogosławiony wpływ nie tylko na ich posiadaczy. Rozsławiały również miejsce, w którym je przechowywano, i przyciągały tłumy pielgrzymów, a wraz z nimi – brzęczące monety.

Barijczycy pewnie już słyszeli w wyobraźni ten upragniony brzęk, gdy znaleźli się koło katedry św. Mikołaja, znajdującej się nieco poza murami Myry. Wiedzieli, że na szczątki świętego zasadzała się już konkurencja z innego miasta Italii – Wenecji. Musieli więc działać szybko i sprawnie. Najpierw wysłali dwóch ludzi na przeszpiegi, a ci wrócili z wieścią, że wokół świątyni nie ma żadnych zbrojnych. Wtedy 47 średniowiecznych żeglarzy z Bari na moment przeobraziło się we współczesnych komandosów. Przebrali się za skromnych pielgrzymów, ukryli broń i podreptali do katedry. Na miejscu poprosili mnichów, by wpuścili ich do wnętrza świątyni, pozwolili zebrać trochę manny oraz pokazali prawdziwe miejsce spoczynku świętego – nie sarkofag, którym mamiono naiwniaczków. Istotnie, kości świętego spoczywały pod nim, pod mozaikową posadzką. 

Mnisi nabrali jedn

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

E.E. Cummings​​​​​​​  * * * [w zeszłe święta] E.E. Cummings​​​​​​​  * * * [w zeszłe święta]
i
Czerwony kapturek (domena publiczna)
Doznania

E.E. Cummings​​​​​​​ * * * [w zeszłe święta]

Nowe wiersze sławnych poetów
Grzegorz Uzdański

w zeszłe święta (poszły do albumów i
śmieci) dałem ci serce (tak delikatnie szczelnie
zapakowane, że musiałaś je odwijać
warstwa po warstwie, długo) ale następnego dnia
(zjawił się, kiedy spałem) ty się go pozbyłaś
(łagodniej niż śnieg topniejący niepowstrzymanie) w tym roku
(grudzień też przyszedł we śnie) żeby zaoszczędzić
na łzach (łzach) dam je komuś (nie tobie, to straszliwsze
od zmian pogody, od lodu, pękającego przez noc
od pozbywania się świąt i serc) wyjątkowemu    

Czytaj dalej