Piszczy w puszczy
i
Puszcza Białowieska, zdjęcie: Frank Vassen/Flickr (CC BY 2.0 Deed)
Ziemia

Piszczy w puszczy

Adam Zbyryt
Czyta się 11 minut

Stary las nie potrzebuje ogrodzeń, osłonek na drzewa czy budek dla ptaków. Lepsze strategie przetrwania wypracował już miliony lat temu. Tym, którzy nauczą się patrzeć, zdradzi wiele sekretów.

Czy widzieliście naturalny las? – zadałem to pytanie parze, z którą umówiłem się o poranku w Puszczy Białowieskiej. Na twarzach moich gości dostrzegłem konsternację. Wymienili ukradkowe spojrzenia, jakby nie zrozumieli pytania lub uznali, że się wygłupiam. Nic dziwnego, profesjonale stroje i porządne lornetki świadczyły o tym, że wyprawy terenowe nie są im obce.

– No jasne, nie raz – odrzekł mężczyzna.

– Od kilku lat mieszkamy koło lasu, w centralnej Polsce. Jest naturalny, bo roś­nie sam od dziesięcioleci po tym, jak go posadzono – dodała kobieta.

– Świetnie – skwitowałem i ruszyliśmy przed siebie.

Szliśmy leśną drogą przez przejrzysty grąd. Wokół rosły stare lipy, dęby i pojedyncze świerki. Była druga połowa kwietnia, moja ulubiona pora w puszczy. Wegetacja dopiero ruszała. Najpierw wybuch­ła na dole. Pod naszymi stopami rosły rozległe łany zawilców gajowych, tworząc zielony kobierzec upstrzony gęsto białymi plamkami, a nad naszymi głowami korony drzew szykowały się do otwarcia parasoli liści. Pączki powoli nabrzmiewały, ale żadne zewnętrzne oznaki nie zdradzały, że brązowe łuski niedługo pękną i wykluje się z nich żywa zieleń. Tam w górze panowała atmosfera ciszy przed burzą. Czuć było wiosnę, jednak chłód – zwłaszcza o poranku i przed zmierzchem – czerwienił policzki, przypominając, że w każdej chwili może powrócić zima. Rozgrzana za dnia ziemia pachniała jak nigdy później w ciągu roku. Świeżo. Mokro. Kojąco. Był to zapach nadchodzącej nieuchronnie zmiany.

We wczesnowiosennym lesie widoczności nie ograniczają liście, dzięki czemu można wiele

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Jeżyk
i
Daniel Mróz – rysunek z archiwum, nr 446/1953 r.
Opowieści

Jeżyk

Zofia Nałkowska

Na początku wzbudzał ogólną sympatię i nic nie zapowiadało kłopotów. Z czasem zaczął zdradzać przejawy zbyt silnej osobowości. Jak w pełnym zwierząt domu pisarki odnalazł się kłujący przybysz?

Zaledwie zwierzęta przyzwyczai­ły się jakoś do Wuni i nauczyły wchodzić bez obawy do pokoju, dyskretnie tylko omijając z dala kąt z gałęzią, w życiu ich zaszła nowa, znacznie poważniejsza komplikacja, mianowicie: jeż.

Czytaj dalej