Po lewej głód, po prawej kręgle
Marzenia o lepszym świecie, Świat + Ludzie

Po lewej głód, po prawej kręgle

Paweł Cywiński
Czyta się 7 minut

Czytam ofertę turystyczną. Nie różni się specjalnie od innych ofert na stronie nobliwego krakowskiego biura podróży. Muzea, zabytki, wizyta w spa, na kręgielni i w barze karaoke. Trochę natury, trochę kultury. Tylko czasu wolnego jakby mniej niż zwykle.

Oferta do tanich nie należy, to wydatek rzędu kilkunastu tysięcy złotych. W zamian jednak otrzymuje się turystycznego Graala, czyli możliwość odwiedzenia – w małej grupie ze specjalnym przewodnikiem – „najbardziej tajemniczego państwa świata”. Korei Północnej.

Czytam ofertę dogłębnie, bo od dawna zastanawia mnie, jak sprzedaje się możliwość oglądania ludzkich tragedii. I co? Tragedii ani krzty. Ani słowa na temat fanatycznego reżimu, obozów koncentracyjnych czy permanentnego głodu. Zupełnie jakbym czytał o wycieczce do Indonezji czy Kenii.

Co się stało, że w opisie nie ma tak ważnych informacji? Pewnym tropem może być wywiad z przewodniczką prowadzącą dla tego biura wycieczki po Korei Północnej. Rozmowa odbyła się kilka miesięcy temu w jednym z programów podróżniczych.

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Turysta wobec propagandy
Świat + Ludzie, Wiedza i niewiedza

Turysta wobec propagandy

Paweł Cywiński

Przy okazji wyprawy do Izraela lub Palestyny warto pamiętać, że politycy obu państw chętnie wykorzystują turystykę jako narzędzie symbolicznej walki.

Lariv Levin jest jastrzębiem izraelskich konserwatystów. Od zawsze silnie sprzeciwiał się powstaniu państwa palestyńskiego i do dziś przy różnych okazjach podkreśla, że Izrael powinien być w każdym calu państwem żydowskim. W przeciwieństwie do innych izraelskich nacjonalistów zna on jednak bardzo dobrze kulturę palestyńską i język arabski. Tak dobrze, że podczas swojej służby wojskowej stał się dowódcą kursów dla arabskich tłumaczy w izraelskim wywiadzie. Znajomość ta sprawiła też, że doskonale rozumie on symboliczny wymiar walki – której jest rzecznikiem – o to, by w kraju zamieszkiwanym przez 1,5 mln Palestyńczyków język arabski przestał być językiem urzędowym.

Czytaj dalej