
John i Molly Chester zrezygnowali 10 lat temu z mieszkania w Los Angeles, zakupili 200-akrową farmę godzinę drogi od Miasta Aniołów i przez kolejne osiem lat stworzyli tam zróżnicowany biologicznie raj z dziewięcioma miliardami pracujących na wspólne dobro mikroorganizmów. Jednocześnie dokumentowali wszystkie trudy i znoje życia w symbiotycznej zgodzie z naturą, a zmontowane z tych słodko-gorzkich perypetii Nasze miejsce na Ziemi stało się jednym z najlepszych i najbardziej inspirujących dokumentów zeszłego roku. Dariusz Kuźma przepytał Johna Chestera z okazji polskiej premiery tej produkcji
Dariusz Kuźma: Jesteś dokumentalistą, brałeś udział w wielu projektach przyrodniczych, ale co innego kręcić filmy o pięknie światowej fauny i flory, a co innego wyprowadzić się z miasta i stać idealistycznym farmerem. Pamiętasz moment podjęcia tej decyzji?
John Chester: Nie było żadnego „Eureka!”, jednego momentu, w którym wszystko stało się jasne. Wraz z żoną, która promowała w książkach wiedzę na temat organicznej żywności, interesowaliśmy się od dawna farmami, które pracowały nad odbudowywaniem ekosystemów zniszczonych przez nieumiejętną uprawę oraz nad przywracaniem bioróżnorodności i bogatego poziomu próchnicznego gleby. Nie jest