Siad! Pozuj! Siad! Pozuj!
i
rysunek: Marek Raczkowski
Wiedza i niewiedza

Siad! Pozuj!

Michał Książek
Czyta się 7 minut

Psy znane są z wierności. A jak jest z wiernością rysunków i obrazów, które je przedstawiają?

Najstarsze znane naskalne przedstawienia psów pochodzą z terenów dzisiejszej Arabii Saudyjskiej. Były to petroglify, czyli grawerunki w skale. Liczą sobie około 8 tys. lat. Powstały w czasach, kiedy na obszarach Arabii żyły plemiona łowców-zbieraczy, które udomowiły psa, a właściwie wilka. Wizerunki znalezione na skałach w pobliżu miast Jubbah i Shuwaymis w północno-zachodnich regionach kraju przedstawiają psy oraz uzbrojonych w łuki ludzi. Dzięki temu, że przetrwały do dziś, możemy oglądać sceny polowania sprzed tysięcy lat.

Psy pokazano tu zaskakująco rzetelnie. Widzimy różnych przedstawicieli gatunku, małe i duże osobniki. Podniesione ogony mogą wskazywać na zadowolenie, podniecenie, a ich kształt sygnalizuje prawdopodobną przynależność do rasy. Sylwetka naskalnych psów przypomina psa kananejskiego – średniej wielkości, podobnego do szpica.

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Pieskie losy Pieskie losy
i
ilustracja: Joanna Grochocka
Marzenia o lepszym świecie

Pieskie losy

Historia „Przekroju” rozpisana na cztery łapy
Sylwia Niemczyk

Nero, Lula, Hegel oraz inne redakcyjne psy czują się u nas jak w domu. Mają tu swoje miski, koce i mnóstwo głaszczących je rąk. Tak jest nie tylko dzisiaj – podobnie było kilkadziesiąt lat temu, jeszcze w czasach krakowskiego tygodnika. No bo jak można tworzyć jakiekolwiek pismo bez psa pod biurkiem?

Na łamach „Przekroju” zawsze była pełna menażeria: począwszy od „Zielonej Gęsi” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego po rozpieszczane na potęgę koty Daniela Mroza. Ale tylko jedno zwierzę weszło do zespołu redakcyjnego – pies Fafik. W dodatku udało mu się to jeszcze jako szczeniakowi i nie musiał niczego napisać. Zresztą później z jego tekstami też nie było różowo. „To jeden z moich najlepszych autorów, tylko draniowi nie chce się trzymać długopisu w łapie” – powtarzał Marian Eile, legendarny redaktor naczelny „Przekroju”, a także opiekun Fafika. Mimo ewidentnego próżniactwa pies (rasa: prawie szkocki terier) do końca swoich dni utrzymał stanowisko w redakcji – konkretnie na legowisku pod biurkiem naczelnego – nadrabiając braki w tworzeniu wesołoś­cią, ogólnym urokiem i podskokami.

Czytaj dalej