Święty z Góry Płomienia Święty z Góry Płomienia
i
Ramana Mahariszi; żródło: Wikipedia (domena publiczna)
Wiedza i niewiedza

Święty z Góry Płomienia

Tomasz Wiśniewski
Czyta się 16 minut

W autobiograficznej książce Ścieżkami jogów z 1934 r. Paul Brunton, angielski pisarz i poszukiwacz duchowy podróżujący po Indiach, opisuje fascynujący przykład moralnej wielkości.

Pewnego dnia grupa rozbójników napadła na pustelnię znanego w okolicy mędrca. Sądzili, że musiał otrzymywać dary od czczącej go lokalnej społeczności i że ukrył gdzieś pieniądze. Niczego jednak nie znaleźli. W gniewie dotkliwie pobili ascetę. Po całym incydencie, gdy opadły emocje, Ramana Mahariszi – bo o nim mowa – namówił napastników, żeby nie uciekali, tylko zostali u niego, odpoczęli i poczęstowali się jedzeniem. Potem pozwolił im odejść; surowo zakazał wszelkiego pościgu i karania sprawców napaści. Otrzymane ciosy nie zrobiły na nim wrażenia. Jego jedyną refleksją było współczucie wobec duchowej ignorancji tych ludzi.

Ramana Mahariszi znajduje się w gronie najwybitniejszych indyjskich nauczycieli duchowych XX stulecia. W swoim kraju uchodził za świętego, a nawet za inkarnację Boga. Już za życia zdobył sławę; pielgrzymowały do niego wybitne postaci z różnych zakątków globu (jego uczennicą była m.in. Wanda Dynowska). O roli, jaką odegrał w kraju, może świadczyć fakt, że przedmowę do jego biografii Ramana Maharshi and The Path of Self-Knowledge Arthura Osborne’a napisał filozof i wiceprezydent Indii, Sarvepalli Radhakrishnan. W latach 70. XX w. podobizna twarzy ascety pojawiła się na indyjskich znaczkach pocztowych.

Chociaż nigdy nie opuścił Indii, jego nauczanie od ponad 100 lat inspiruje świat Zachodu i oddziałuje na niego. Carl Gustav Jung twierdził, że w postaci Maharisziego wyraziły się tysiąclecia indyjskiej kultury. Mistrz duchowy był podziwiany również przez Thomasa Mertona czy Alana Wattsa. Jego aśram odwiedzał dwukrotnie Henri Cartier-Bresson, który wykonał słynne zdjęcia mędrca.

Osiągnięcie prawdy, której nauczał Mahariszi, miało być możliwe dla każdego, niezależnie od pochodzenia czy wyznawanej religii. Jego filozofia wydaje się zarazem niezwykle prosta i nieskończenie

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Indie się gotują Indie się gotują
i
Fotos z filmu „Niewidzialne demony”, reż. Rahul Jain, © Ma.Ja.De, Toinen Katse, 2021 r./materiały prasowe MDAG
Opowieści

Indie się gotują

Mateusz Demski

New Delhi walczy z kilkoma plagami. Ludzie mówią, że w mieście skumulowały się wszystkie nieszczęścia świata: to tam panują najwyższe upały na Ziemi, mieszkańców regularnie nawiedzają powodzie i głód, a wielu z nich nie ma nawet dostępu do wody pitnej. Nad krajobrazem górują ogromne cmentarzyska. O upale, życiu w cieniu katastrofy klimatycznej i alarmującym filmie Rahula Jaina Niewidzialne demony pisze Mateusz Demski.

„Indie się gotują. W New Delhi słupek rtęci pokazuje 49 kresek – 8℃ więcej, niż spodziewali się synoptycy. Te cyfry brzmią abstrakcyjnie, ale to jeszcze nic. Będzie tylko gorzej” – to fragment popularnego indyjskiego serwisu informacyjnego NDTV.

Czytaj dalej