Znaki ostrzegawcze i zachęcające
i
ilustracja: Kazimierz Wiśniak
Ziemia

Znaki ostrzegawcze i zachęcające

Mikołaj Golachowski

Płynący między swoją wybranką a rywalem samiec mątwy potrafi jedną stronę ciała ozdobić zalotnymi barwami miłości, a drugą wykrzykiwać wściekłe, jaskrawe obelgi pod adresem konkurenta.

Zakres fal, na które reagują ludzkie oczy, określamy, z typową dla nas arogancją, jako światło widzialne. Ale bardzo wiele zwierząt, od pszczoły przez grzechotnika po pustułkę, mogłoby się poczuć urażonymi tym określeniem, ponieważ ich widzenie wykracza daleko poza ludzkie ograniczenia.

Nawet najbardziej wrażliwe ludzkie oko bieleje przy oczach rawki. Te skorupiaki z rzędu ustonogich żyjące głównie w ciepłych morzach dysponują ogromnym repertuarem zadziwiających cech. Nie dość, że potrafią palnąć przeciwnika przednimi odnóżami z niewiarygodną siłą, przez co nie da się ich trzymać w akwariach, bo się z nich wytłukują, to jeszcze ich oczy oprócz światła widzialnego dla nas reagują również na ultrafiolet i podczerwień. Potrafią też zobaczyć polaryzację światła, czyli kierunek drgań fali. W dodatku każde z ich ustawionych na ruchomych szypułkach oczu porusza się niezależnie. Czopków zaś, wrażliwych na poszczególne barwy komórek w oczach, których my mamy tylko trzy rodzaje, rawka ma aż dwanaście. Skorupiak ten dużo widzi, ale zbyt wnikliwie tego nie analizuje. Po prostu rozgląda się po okolicy, rozpoznaje kolory i błyskawicznie rozróżnia wrogów od kochanków i posiłków. Nam też na ogół nie zabiera to dużo czasu, ale angażujemy w to nasze duże mózgi. A rawka nie musi.

Z lodem białym czy błękitnym?

Ogólnie rzecz ujmując, jeśli barwy w przyrodzie czemuś służą, to najczęściej celom informacyjnym. Przy czym czasem chodzi o to, by informację przekazać, a czasem wręcz przeciwnie – zataić, jak w przypadku ubarwienia maskującego. To trochę tak, jakby cały niemal świat żywy

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Nie możemy bez siebie żyć
i
Porosty, fot. Flickr.com
Wiedza i niewiedza

Nie możemy bez siebie żyć

Mikołaj Golachowski

Wilki pomagają rosnąć lasom, staruszki ratują trzmiele, a wieloryby zwiększają liczebność ryb, chociaż je zjadają. Powiązania między organizmami różnych gatunków są subtelne i zaskakujące. Ba, my sami zrośliśmy się kiedyś z bakteriami i wirusami, z którymi stanowimy dziś jedność.

W Oziorsku, w rosyjskim obwodzie czelabińskim, w pobliżu dawnych fabryk plutonu, radioaktywne cząsteczki wciąż krążą w wodzie i w glebie. Miejscowi skarżą się tam często na chroniczne bóle, przemęczenie oraz kłopoty z krążeniem, trawieniem i odpornością. Lekarzom jednak nie udało się odnaleźć jednoznacznych związków między nękającymi ludność schorzeniami a promieniowaniem. Nie wykryli u pacjentów typowych nowotworów wywoływanych przez radioaktywność. Ponieważ choroby nie spełniały kryteriów diagnostycznych, pacjenci odprawiani byli z kwitkiem, przez co oczywiście czuli się lekceważeni i zdradzeni.

Czytaj dalej