Życiorysy nierównoległe
Wiedza i niewiedza

Życiorysy nierównoległe

Betty i Jeanne
Miłada Jędrysik
Czyta się 17 minut

Dwie kobiety, najlepsze w swojej profesji. Betty Pack, legendarna brytyjska agentka z czasów II wojny światowej, i Jeanne Vertefeuille, szefowa zespołu, który zdemaskował najgroźniejszego radzieckiego szpiega w CIA. Chyba bardziej nie można się różnić.

Betty

Imię: Betty 
Nazwisko: Pack
Data urodzenia: 22.11.1910 r. 

Zdjęcie

Zdjęcie ślubne Betty Pack
Zdjęcie ślubne Betty Pack

Ten portret wisi dziś na ścianie baru w hotelu Wardman Park w Waszyngtonie, gdzie agentka „Cynthia” rezydowała w czasie II wojny światowej. Betty Pack ma na nim 23 lata. Właśnie została przedstawiona na dworze króla Jerzego V.

Zielonooka, wysoka i szczupła, w sukience prostej jak dorycka kolumna, na falujących blond włosach nosi tiarę z subtelnym klejnotem. 

Na pierwszy rzut oka robiła jednak podobno wrażenie „typowej amerykańskiej dziewczyny”, dopóki się nie odezwała swoim chrapliwym, zmysłowym głosem.

Montgomery Hyde, jej kolega z wywiadu i późniejszy biograf: „Miała w sobie niewyobrażalny magnetyzm. Co robił ten skradający się tygrys w tak konwencjonalnym przebraniu?”. 

Referencje

Młody dyplomata z Waszyngtonu: „Miała wyzwanie w spojrzeniu, coś, co bez przerwy wyzywało każdego, żeby coś z nią zrobić – zagrać w polo, wybrać się na nocny piknik, pójść do łóżka”.

„Pani Pack jest silną amerykańską damą” – anonimowa notatka na marginesie jednego z raportów Betty dla brytyjskiego wywiadu. 

Z raportu FBI, którego agenci, niepoinformowani o działalności Betty, śledzą ją dniem i nocą: „Mieszka w Wardman Park pod przybranym nazwiskiem. Jest bardzo dobrze ubrana, zadbana i wykształcona. W tej całej sprawie jest coś podejrzanego”. 

„Była największą nieopiewaną bohaterką tej wojny” – William Stephenson, szef komórki brytyjskiego wywiadu w Stanach Zjednoczonych. 

Rodzina

Matka i ojciec. W wieku 11 lat Betty pisze powieść pt. Fioretta. Jej bohaterka, biedna dziewczynka z Neapolu, dzielnie opiekuje się niewidomym ojcem. Matka nie żyje.

Betty nie znosi swojej matki Cory, mistrzyni wystawnych przyjęć i upartego wspinania się po drabinie waszyngtońskiej śmietanki towarzyskiej. Uwielbia za to ojca, pułkownika piechoty morskiej.

Mąż. Arthur Pack jest brytyjskim dyplomatą, starszym od Betty o 20 lat. Pojawia się w tej historii dlatego, że Betty ma 19 lat i jest w ciąży. Nie wiadomo, z kim. Zostaje uwiedziony podczas weekendu w wiejskiej rezydencji wspólnych przyjaciół.

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Bal w Jaszczurówce
i
„Autoportret na tle drzwi”, Stanisław Ignacy Witkiewicz, ok. 1910 r., Muzeum Narodowe w Poznaniu (domena publiczna)
Doznania

Bal w Jaszczurówce

Irena Krzywicka

Chodził po ulicach Zakopanego olbrzymi, piękny, nasępiony – takiego zobaczyłam po raz pierwszy jako dziewczynka.

Przede wszystkim widziało się jego chmurne, wspaniałe oczy, nie patrzące na nikogo, a zaraz potem, bo szedł szybko, olbrzymie łydy, opięte w grube wełniane pończochy. Była widocznie zima, ho pamiętam jeszcze bardzo grubą, watowaną kurtkę, futrzaną czapę, nasuniętą na zmarszczone brwi, krótkie „sportowe” spodnie i narciarskie buciory, z których wystawały owe heroiczne łydy, dające pojęcie o reszcie struktury ich właściciela. Nosił sławne imię i nazwisko: Stanisław Witkiewicz, po ojcu, znakomitym malarzu i krytyku, jednym z „odkrywców” Tatr i twórcy „stylu zakopiańskiego”, ale nosił jeszcze drugie imię – Ignacy. Zresztą, bawiąc się kapryśnym słowotwórstwem zarówno w twórczości swojej, jak w życiu, sam sobie nadał mnóstwo nazwisk: Witkacy, Witkasiewicz itd. Z pierwszych, na pół dziecięcych wspomnień pamiętam jeszcze jakieś mętne słuchy, jakoby ojciec nie kazał mu się wcale uczyć, jakoby wychowywał go zdała od książek, na „łonie” natury, niemal, jak pierwotnego człowieka. Nie wiem skąd się te słuchy wzięły i w jakiej mierze odpowiadały prawdzie, w każdym razie, jeśli coś było w nich rzeczywistego, to rezultat takiego prymitywnego wychowania okazał się dość osobliwy.

Czytaj dalej