Białystok nie chce pamiętać
i
Białystok, były cmentarz w getcie. Pomnik Bohaterów Getta; zdjęcie: Jędrzej Wojnar
Doznania

Białystok nie chce pamiętać

Jędrzej Wojnar
Czyta się 11 minut

Co zostało z getta, będącego ostatnim adresem dla 40 tys. obywateli miasta i sceną drugiego co do wielkości zrywu powstańczego obywateli Polski żydowskiego pochodzenia? Lista pamiątek jest łatwa do zapamiętania nawet przez najbardziej opornych. Pierwsza to nieduży pomnik na byłym gettowym cmentarzu. Prócz tego w miejscu, gdzie powieszono Icchoka Malmeda (zginął za oblanie niemieckiego żołnierza żrącą substancją) wisi skromna tablica. I to by było na tyle.

Sierpień, miasto pod niemiecką okupacją. Pożary fabryk są znakiem do rozpoczęcia walki z wielokrotnie silniejszym wrogiem. Powstańcy mają bardzo mało broni, Niemcy do walki rzucają czołgi i lotnictwo. Brzmi znajomo?

Tak było w Białymstoku, w sierpniu 1943 roku.

Mała uliczka, pierwsza w prawo za wiaduktem kolejowym. Nawet nie ma na niej asfaltu, ale to nic dziwnego – to tylko dojazd do garaży. Idę do końca. Za ostatnim garażem drogę zamyka nasyp kolejowy. Po lewej jest ogrodzenie z metalowej siatki, a zaraz za nim wysoki, trzymetrowy mur okalający teren elektrociepłowni. Dalej pójść się nie da.

Garaże to królestwo śmiecia. Kontemplacji puszek po piwie, plastikowych butelek, pojemników po oleju i samochodowych resztek towarzyszy szum zza nasypu – auta suną po przelotowej ulicy tuż za nasypem. Właśnie tutaj załadowano do wagonów i zawieziono na śmierć 30 tys. ludzi.

Kilometr kwadratowy

Białystok, jak większość polskich miejscowości,

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Wiedza i niewiedza

Moje miasto antykruche

Paulina Wilk

O 17.00 popatrzę w niebo. Ale nie pomyślę o tych, którzy zginęli. O nas pomyślę. I o naszej przyszłości w tym wytrwałym świecie.

Nie chcę być na żadnej wojnie. Ani na tej rozpoczętej 80 lat temu, ani na tej wojence bieżącej, która korzysta z paliwa pamięci poddawanej manipulacjom i ideologizacji. W tym roku nie chcę „obchodzić” 1 sierpnia w żałobie, wsłuchując się w dźwięk syren. Nie chcę „oddawać hołdu” w zbiorowym uniesieniu na zbiegu ulic, patrząc jak racami dymią chłopaki i dziewczyny z orłami na piersiach, ani też „upamiętniać” go ze łzami w ściśniętym gardle, patrząc na odrestaurowane cyfrowo obrazy życia i śmierci na barykadach.

Czytaj dalej