Czad: Salvia sclarea
Przemyślenia

Czad: Salvia sclarea

Maciej Stroiński
Czyta się 4 minuty

Dziś wigilia Wszystkich Świętych, pojutrze Zaduszki, a dzień później „i po świętach”. Co ubrać na groby, poza tym, że ciuchy? Rzecz jasna Być może… marki Miraculum, jeśli jesteś panią, i Old Spice’a, gdy nie jesteś.

A TAK NA SERIO. Wybieranie perfum to koniecznie być powinno działanie zbiorowe. Dwa nosy lepiej niż jeden. Należy nie tylko wąchać, ale również być wąchanym. Nawet najlepszy przyjaciel niekoniecznie powie, gdy ci brzydko pachnie z buzi, ale niefajne perfumy nie będzie miał obciachu, żeby ci odradzić.

Ja korzystam z ekspedientek, w sensie z ich pomocy. Prośba była taka, by zapach pasował i na groby, i na bifor (Halloween), i na after typu obiad, i na after typu Requiem (idę do augustianów na muzę Mozarta, grają tam co roku). Pryskasz się 31

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Problem nadmiaru ciał
Wiedza i niewiedza

Problem nadmiaru ciał

Paulina Wilk

Filozofia zero waste jest dobra za życia, ale co począć ze sobą po śmierci? Umiera nas tak wielu, że brakuje miejsca dla ludzkich szczątków. Ruszają więc cmentarne innowacje.

Racjonaliści mawiają, że jednego tylko można być w życiu pewnym – własnej śmierci. Ta myśl, z pozoru niepodważalnie słuszna, jest dziś warta rozważenia z dwóch powodów. Po pierwsze, ludzkość, właściwie odkąd istnieje, stara się przesuwać granicę życia i skutecznie negocjuje coraz odleglejsze terminy nieuchronnego zdarzenia. Przybywa wśród nas immortalistów, ludzi głęboko przekonanych, że koniec życia wcale nie jest konieczny, i poszukujących osadzonych w nauce strategii eliminowania śmierci. Kult(ura) młodości obowiązuje na całym globie – w jej imię brazylijskie 13-latki operują piersi, młodzi Koreańczycy robią bolesne liftingi, polskie 20-latki ostrzykują usta i bezpowrotnie zmieniają rysy swych twarzy, lekko tylko posiwiali na skroniach dyrektorzy zarządzający i ojcowie trojga dzieci biegają maratony, koncerny spożywcze zmieniają linie produktów na rzekomo wspierające witalność, a product managerki, które chcą robić kariery, nie tracąc dobrej zabawy, w niedzielne poranki zamawiają wizyty domowe pracowników medycznych ze stawiającymi je na nogi witaminowymi „wlewkami” podawanymi dożylnie. Jeszcze inni tzw. zdrowy styl życia uprawiają z bezlitosną autodyscypliną, która z życiem i zdrowiem ma niewiele wspólnego. Współczesność jawi się jako gra w nieustanne resetowanie organizmu, próba cofania pionka do pozycji wyjściowej oznaczonej jako „wieczna młodość”. Na śmierć nie ma tu miejsca – jest niepożądana, ponieważ tylko ona opiera się rewitalizacji.

Czytaj dalej