Kilka ważnych myśli
i
ilustr. Joanna Grochocka
Sztuka + Opowieści, Doznania

Kilka ważnych myśli

Tomasz Wiśniewski
Czyta się 1 minutę

Gdy wchodzę do domu bez szuflady, w której mogłaby być czekolada, czuję, jak gdybym rozmawiał z człowiekiem bez duszy.

Siadam wtedy na podłodze i myślę, czym jest prawda.

P

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Dom z cukru
i
Wassily Kandinsky, „Houses at Murnau”, 1909, public domain via WikiArt
Sztuka + Opowieści, Opowieści

Dom z cukru

Silvina Ocampo

Są domy z papieru, betonu oraz cukru. Te ostatnie wyjątkowo niepokojące i niebezpieczne, szczególnie dla przesądnych. 

Przesądy nie dawały Cristinie spokoju. Moneta z zamazaną reszką, plama atramentu, księżyc widziany przez szybę, inicjały jej imienia i nazwiska nabazgrane przypadkiem na pniu cedru przerażały ją aż do szaleństwa. Kiedy się poznaliśmy, miała na sobie zieloną sukienkę, którą nosiła, aż sukienka się porwała, bo, jak mi mówiła, przynosi jej szczęście, a kiedy zakładała inną, tę niebieską, co nawet lepiej leży, wtedy się nie spotykaliśmy. Próbowałem walczyć z tymi absurdalnymi obsesjami. Zwróciłem jej uwagę, że ma w pokoju pęknięte lustro i że choć wiele razy mówiłem, że powinno się pęknięte lustra wyrzucać do wody, podczas księżycowej nocy, i tak odpędzić pecha, ona wciąż je trzymała; nigdy się nie bała, że światło w domu może raptownie zgasnąć i, choć to pewna oznaka śmierci, spokojnie zapalała dowolną liczbę świec; zawsze kładła na łóżku kapelusz, a to błąd, którego nikt by nie popełnił. Jej lęki miały charakter osobisty. Narzucała sobie radykalne ograniczenia: na przykład nie mogła kupować truskawek w grudniu ani słuchać określonego rodzaju muzyki, ani trzymać w domu dla ozdoby czerwonych rybek, choć tak je lubiła. Pewnymi ulicami nie wolno nam było chodzić, z pewnymi osobami się spotykać, w pewnych kinach bywać. Na początku naszego związku przesądy te wydawały mi się urocze, ale z czasem zaczęły mnie irytować i poważnie martwić. Kiedy się zaręczyliśmy, musieliśmy poszukać nowego mieszkania, ponieważ jej zdaniem los wcześniejszych mieszkańców będzie mieć wpływ na jej życie (nigdy nie mówiła o moim życiu, jakby niebezpieczeństwo groziło tylko jej i nasze losy nie zostały połączone miłością). Sprawdziliśmy każdą dzielnicę; dotarliśmy na najdalsze przedmieścia w poszukiwaniu mieszkania, którego wcześniej nikt nie zajmował: wszystkie były albo wynajęte, albo sprzedane. Wreszcie trafiłem na domek przy ulicy Montes de Oca, który wyglądał, jakby był z cukru. Jego biel błyszczała z niesamowitą intensywnością. Miał pod łączony telefon, a od frontu ogródek. Pomyślałem, że dom pewnie dopiero co postawiono, ale dowiedziałem się, że w 1930 roku zamieszkiwała go pewna rodzina i potem, przed kolejnym wynajmem, właściciel przeprowadził mały remont. Musiałem wmówić Cristinie, że nikt tu wcześniej nie mieszkał i że to idealne miejsce: dom z naszych marzeń. Kiedy Cristina go ujrzała, wykrzyknęła:

Czytaj dalej