Nieskończona beznadzieja Nieskończona beznadzieja
Przemyślenia

Nieskończona beznadzieja

Tomasz Wiśniewski
Czyta się 3 minuty

 

Wymowa tej książki jest niezwykle gorzka, porażająco przygnębiająca, ale również żenująca.

Autor wolał nie ujawnić swojego prawdziwego nazwiska, wybierając wiele znaczący pseudonim. Można spekulować, kim był, ale z łatwością domyślamy się, jak skończył (czyli że skończył sam ze sobą). Zresztą, kto wie, czy w ogóle istniał jeden autor, jedna autorka – moglibyśmy zapytać w duchu tej książki: któż potrafi wykazać, że cokolwiek istnieje?

Książka ta, napisana w pierwszej osobie liczby pojedynczej, pozbawiona jest fabuły, Athanasius Nihilus wykazał bowiem już w Przedmowie, że każda fabuła zawiera w sobie dwa złudzenia: po pierwsze narzuca jakiś porządek, sekwencję zdarzeń, a po drugie dąży do określonego celu, którym jest zakończenie opowieści. Stąd pomysł owego Nihilusa, aby książka nie tylko niczego nie opowiedziała, ale również się nie zakończyła: Nieskończona beznadzieja zawiera więc przede wszystkim długą listę niegramatycznych (z punktu widzenia filozofii autora gramatyka to rodzaj sensu) oskarżeń wobec Nieistniejącego Boga; ostatnie zdanie tej anty-powieści powtarza jej pierwsze zdanie; książka ma strukturę zamkniętego okręgu: koła-pustki. Niektóre strony pozostawiono niezadrukowane, jak gdyby dawano nam do zrozumienia, że to, czy jest treść, czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia.

Wydaje się to wszystko dość pretensjonalne, egzaltowane i nie wiadomo właściwie, dlaczego Wydawnictwo Neuroza postanowiło Nieskończoną beznadzieję opublikować, ale kto zrozumie współczesny rynek wydawniczy.

Czytaj również:

„Brain Damage” Stephen Queen – recenzja „Brain Damage” Stephen Queen – recenzja
i
zdjęcie: Rey Seven/Unsplash
Rozmaitości

„Brain Damage” Stephen Queen – recenzja

Tomasz Wiśniewski

Najnowsze dzieło mistrza powieści psychologicznej nie przynosi rozczarowania. To historia profesora filozofii i neurobiologii, który pod wpływem Drzwi percepcji miał podjąć niezwykle radykalne decyzje życiowe. W swoim słynnym eseju Aldous Huxley sformułował hipotezę, zgodnie z którą narkotyki ujawniają prawdziwą naturę rzeczywistości, na co dzień niedostrzegalną, nasz mózg bowiem – zorientowany na cele praktyczne i radzenie sobie w środowisku – hamuje dostęp do wyższego poznania. Psychodeliki zaś chwilowo wyłączają te naturalne blokady.

Bohater powieści Queena uparcie twierdzi, że jeśli chce dotrzeć do prawdy o rzeczywistości i doświadczyć jej w pełni, musi zrezygnować ze swojego mózgu.

Czytaj dalej