(Nie)szczęśliwe potknięcie (Nie)szczęśliwe potknięcie
Przemyślenia

(Nie)szczęśliwe potknięcie

Tomasz Wiśniewski
Czyta się 1 minutę

Niezwykła książka autobiograficzna będąca wynikiem rzadko dziś spotykanej odwagi cywilnej. Oto stronice przepełnione opisami wstrząsających i przejmujących przeżyć psychicznych autora. Część recenzentów już zarzuciła Zbyszkowi Dołkowi przesadną nadwrażliwość. Pewna znana felietonistka posunęła się nawet do stwierdzenia graniczącego z dobrym smakiem, że mamy tu do czynienia z przypadkiem „nerwicy kataleptycznej” (cokolwiek to znaczy!), którą przekuto w prozę. Zapomnijmy jednak o tych kalumniach niegodnych rzetelnej krytyki. Całą machinę fabularną Jądra goryczy napędza tajemnicze wydarzenie z życia naszego mistrza pióra: otóż pewnego pochmurnego poranka wielki prozaik – w sposób dosłowny – potknął się o otomanę. Zaczęło się. Ostry ból przeszył wybitną mózgownicę. Lawina gorzkich wrażeń runęła. Pisarz stracił humor. Stracił humor na dobre, jak nikt inny przed nim w tym stuleciu. Porzucił rodzinę, wyjechał z kraju, rozważał zakończenie kariery literackiej, sięgnął po używki, uwikłał się w sieć niezadowalających amorów. Podkreślmy, że wszystko to zostało opisane skrupulatną i błyskotliwą frazą, jaka zachwyci nawet laika w kuchni stylu. Wykute przez Dołka metafory na długo zapadają w pamięć. Nie mam wątpliwości co do tego, że w przyszłym roku nagrody literackie się posypią – już nawet widzę te werdykty jury, że dawno nie mieliśmy w naszej literaturze niczego tak mocnego!

Czytaj również:

Bajki o buntowniczkach Bajki o buntowniczkach
i
Głowa kobiety z terakoty, II wiek n.e. / MET (domena publiczna)
Przemyślenia

Bajki o buntowniczkach

Paulina Wilk

Na nocnym stoliku położyłam przyniesione z księgarni Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych kobiet Eleny Favilli i Franceski Cavallo. Autorki nie miały pieniędzy, uruchomiły więc międzynarodową zbiórkę, ich pomysł był hitem na świecie – teraz dotarł do Polski, w tomie są także ilustracje polskich rysowniczek.

Lubię książki dla dzieci. Uważam, że zasługują na poważne traktowanie. Pamiętam takie, które jako dziewczynka kochałam całą sobą i tuliłam do piżamy. Być może dla jakichś dziewczynek opowieść o 100 kobietach stanie się takim skarbem, ale właściwie mam nadzieję, że znajdą coś lepszego. Bo zebrane tu historyjki są, niestety, powierzchowne i naiwne, wbrew elektryzującemu tytułowi nie mogą chyba wydobyć z czytelniczek iskry samodzielności. To uwspółcześnione Kopciuszki, tyle że bez przystojnego księcia. W biogramie carycy Katarzyny ani słowa o jej okrucieństwie (z wyjątkiem uwagi, że wtrąciła męża do więzienia), w biografii Hillary Clinton – najbardziej negatywnie ocenianej kandydatki prezydenckiej w USA, budzącej sondażową niechęć i poważne wątpliwości etyczne – tylko gładkie zdania o tym, jak „postanowiła walczyć o sprawiedliwość”. W historii Jane Austen frazes sprowadzający jej niezależność do tego, że nigdy nie wyszła za mąż – ani słowa o sprzeczności, bo przecież jej fabuły wiążą ideał kobiecego szczęścia z zamążpójściem, a biografowie opisują jej dotkliwą samotność.

Czytaj dalej