O byciu szefem FBI
i
ilustr. Joanna Grochocka
Doznania

O byciu szefem FBI

Tomasz Wiśniewski
Czyta się 1 minutę

To, że objąłem stanowisko szefa FBI, wywołało potężną falę oburzenia w tak zwanym środowisku literackim.

Wydawałoby się, że w cywilizowanym kraju taka nominacja powinna raczej cieszyć.

Ale nie u nas.

Zagrzmiało. Oto ze wszystkich stron pojawiły się wściekłe, cokolwiek dziwne oskarżenia pod moim adresem; oto dawni przyjaciele zarzucili mi niepoprawność stylistyczną, frankofilską pretensjonalność i ogólny brak "kręgosłupa moralnego"; oto nagle nikt nie lubi USA.

Informacja

Z ostatniej chwili! To pierwsza z Twoich pięciu treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu. Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej!

Subskrybuj

Drogie Koleżanki i Drodzy Koledzy Po Piórze, wiem, że wszyscy padliście ofiarą zwykłej zawiści.

Ale jeśli chcieliście mnie krytykować, to należało pisać nie o moich książkach, lecz o moich detektywistycznych kompetencjach. A przecież uczyłem się od najlepszych (Marlowe, Cooper).

Niby nieco lepiej, bo na pozór bardziej merytorycznie, wypadła cześć prasy: moja decyzja jest "gestem politycznym" (według słów felietonistów Krytyki Politycznej),"faktem o niepoślednim znaczeniu" (Gazeta Wyborcza), ale także "zdradą" (cała reszta tzw tygodników opinii).

W każdym razie podjąłem już decyzję i chcę, żebyście wiedzieli, że się Wam udało – złamaliście mnie, złamaliście pierwszego Polaka, który zajmował tak wysokie stanowisko.

Właśnie wysłałem pismo do prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Właśnie zrezygnowałem z pełnionej przez trzy sekundy funkcji szefa FBI.

 

Czytaj również:

Rozkosz i kara
i
Paul Cézanne, „Boy With a Straw Hat”, 1896 via WikimediaCommons
Opowieści

Rozkosz i kara

Silvina Ocampo

Tworzeniu sztuki często towarzyszy pasja, której owoce bywają pozaestetyczne i zupełnie nieoczekiwane…

W każdy poniedziałek punktualnie o czwartej trzydzieści po południu zaprowadzałam swojego syna Santiaga do atelier Arminda Talasa, który miał namalować jego portret: takie były polecenia mojego męża. Wzorem naszych przodków zlecał różnym wybitnym malarzom portretowanie kolejnych potomków rodu, ponieważ w jadalni naszego domu wisiały już wizerunki jego pradziadków autorstwa Prilidiana Pueyrredóna; moi antenaci, pędzla Fabrego, znajdowali się w sypialni; mój ojciec zaś, w indiańskim przebraniu, dzieło Bermúdeza, trafił do przedpokoju; z kolei siostra mojej babci w stroju amazonki, namalowana przez V. Dupita, wylądowała w ciemnym zakątku na schodach.

Czytaj dalej