Ogród w czasach kryzysu
i
Manifesta 12, Palermo, Ogród Botaniczny, zdjęcie: CAVE Studio
Przemyślenia

Ogród w czasach kryzysu

czyli relacja z biennale sztuki współczesnej Manifesta
Jakub Gawkowski
Czyta się 11 minut

Czy ogród botaniczny może być polityczny? Czy wystawa sztuki może być jednocześnie wystawą roślin? Czy o tak zwanym kryzysie migracyjnym można myśleć w sposób pozytywny? 12. edycja Manifesta odpowiada na wszystkie te pytania twierdząco i z wielkim wdziękiem.

Manifesta, biennale sztuki współczesnej odbywające się co dwa lata w innym miejscu Europy w tym roku zawitało na Sycylię. Palermo – miasto cieszące się złą sławą mafijnej metropolii, a historycznie konglomerat narodów, kultur, kuchni i gatunków roślin – stało się miejscem do dyskusji o różnorodności i pokojowej koegzystencji w czasach kryzysu.

Tegoroczne Manifesta podzielono tematycznie na trzy części i zaprezentowano prace 50 artystów w 20 bajecznych lokalizacjach: barokowych rezydencjach, oratorium, kościele i miejskim archiwum. Pierwsza z części wychodzi od sycylijskiej flory, by opowiedzieć o historycznych i współczesnych migracjach roślin i ludzi. Druga przywołuje historie związane z inwigilacją i śledzącą nas technologią – na czele z amerykańskim systemem gigantycznych anten wojskowych MUOS, przeciwko którym od niemal dekady protestują mieszkańcy sycylijskiego miasteczka Niscemi. Trzecia dotyczy samego Palermo, skupia się na lokalnych historiach i za pomocą działań w przestrzeni publicznej animuje miasto.

Manifesta </figure></div><div 
  >
  <div 
    class=
Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

10. Berlin Biennale: Nie&nbsp;potrzebujemy bohaterów
i
© 10th Berlin Biennale for Contemporary Art
Przemyślenia

10. Berlin Biennale: Nie potrzebujemy bohaterów

Jakub Gawkowski

Podczas 10. edycji Berlin Biennale zespołowi kuratorskiemu udało się zbudować wystawę spójną, przystępną i przyciągającą wizualnie, a jednocześnie w nowy sposób przeanalizować relacje pomiędzy sztuką, polityką i historią na różnych kontynentach.

„Droga Historio, nie potrzebujemy kolejnego bohatera” – piszą w liście manifeście kuratorki i kuratorzy 10. edycji Berlin Biennale. Hasło przewodnie nawiązuje do przeboju Tiny Turner We don’t need another hero obchodzącego w tym roku chrystusowe urodziny. Żadnych wielkich osobowości czy czekania na zbawcę – oświadczają więc twórcy Biennale. A przy okazji grzecznie informują, że globalnym centrum współczesnej kultury już niekoniecznie są Stany Zjednoczone czy Europa Zachodnia. Krytycy jednak kręcą nosami – że za mało energii, że brak transgresji, że wystawy zrobione są świetnie, ale jednak brakuje im iskry. I chociaż mają trochę racji, bo trudno mówić tu o zaskoczeniach lub rewolucjonizowaniu formuły imprezy, to 10. Berlin Biennale za pomocą świetnej sztuki formułuje jasny komunikat, podejmując problemy rasizmu i ciągle nieprzepracowanej historii.

Czytaj dalej