Problem diety Problem diety
i
ilustr. Joanna Grochocka
Doznania

Problem diety

Tomasz Wiśniewski
Czyta się 1 minutę

W związku z powszechną przesadą, jaka dziś ma miejsce, muszę zainterweniować: te wszystkie ostatnie warszawskie kontrowersje doprowadziły do jakiegoś pomieszania pojęć w środowisku wegan i wegetarian, na które nie mogę dłużej przymykać oczu.

Często posługiwano się argumentem "z braku świadomości", przez co rozumiano niemożliwość odczuwania bólu czy brak ktyrycznej refleksji u spożywanego organizmu. Dlatego na przykład niektórzy konsumują krewetkę, sądząc, że ona i tak nic o tym nie wie. I to jeszcze, powiedzmy, rozumiem, w porządku.

Ale dopiero co widziałem na ulicy, jak grupa dzikich wegan pożarła jakiegoś biednego kibica, szalik klubowy traktując jak zwykłą serwetkę.

Informacja

Z ostatniej chwili! To przedostatnia z Twoich pięciu treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu. Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej!

Subskrybuj

Zwróciłem na to uwagę, dużo mówiłem, że to już nie jest weganizm ani nawet wegetarianizm, to jest po prostu kanibalizm, a jakiś weganin odpowiada mi na to, jak gdyby nigdy nic:

– Człowieku, spokojnie, on przecież nie ma żadnej świadomości – i je dalej.

Nie, mówię stanowczo: Nie.

Tego rodzaju praktyki muszę wreszcie spotkać się z globalnym sprzeciwem. 

Czytaj również:

Dom Kłamczuchów Dom Kłamczuchów
i
ilustracja: Daniel Mróz, archiwum „Przekroju”
Doznania

Dom Kłamczuchów

Dezső Kosztolányi

Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, a każda nieszczęśliwa rodzina bywa nieszczęśliwa na swój sposób? Cóż, u Kosztolányiego jest jeszcze inaczej.

To była sławna, stara rodzina, z jakimś niezwykłym pochodzeniem i tajemniczą patyną średniowiecza; mieszkali w piętrowym domu w centrum miasteczka.

Czytaj dalej