Przed nami nowe średniowiecze?
i
Tanya Lurhmann – zdjęcie z prywatnego archiwum
Opowieści, Sztuka + Opowieści

Przed nami nowe średniowiecze?

Rozmowa z Tanyą Luhrmann
Tomasz Stawiszyński
Czyta się 19 minut

Tomasz Stawiszyński: Alternatywne sposoby pracy z umysłem, techniki magiczne i ezoteryczne, fundamentalizmy religijne, zaburzenia psychiczne – o tym wszystkim od lat pisze Pani w swoich książkach. Zarzucano Pani fascynację tematami marginalnymi i mało istotnymi, tymczasem są to dzisiaj centralne zjawiska definiujące główny nurt kultury zachodniej. 

Tanya Luhrmann: O swoich projektach badawczych zawsze myślałam jako o przedsięwzięciach, które w żaden sposób się ze sobą nie łączą. Dzisiaj widzę, że to w gruncie rzeczy był przez cały czas jeden i ten sam projekt (śmiech). A mówiąc poważnie – wszystkim zawsze wydawało się, że czasy, w których żyją, są czasami wielkiej przemiany. Ale nasze czasy naprawdę takie są, jestem o tym głęboko przekonana. Coraz atrakcyjniejsze i łatwiejsze staje się życie w świecie iluzji, w parakosmosach – jak to niegdyś nazwał Robert Silvey – czyli w drobiazgowo dopracowanych światach wyobrażonych, które stają się bardziej rzeczywiste niż rzeczywistość. Zawsze mnie takie wyobrażone rzeczywistości fascynowały.

A co to właściwie jest rzeczywistość?

To pytanie z gatunku najbardziej fundamentalnych. Nie mam na nie żadnej gotowej odpowiedzi – i chyba nikt takiej nie posiada. Zajmuję się antropologią, a nie filozofią i dlatego mniej interesuje mnie, czym jest rzeczywistość jako taka, bardziej natomiast sposoby, których ludzie używają, żeby jednych rzeczy doświadczać jako rzeczywistych, a innych jako nierzeczywistych.

To naprawdę kwestia wyboru, metody, którą można zastosować?

Ależ oczywiście! W wytwarzanie rzeczywistości inwestujemy mnóstwo energii. Weźmy przykład: uczynić realnym coś, co jest niewidzialne. To przecież wcale nie jest takie proste. Tymczasem dzieje ludzkiej kultury to dzieje religii, a zatem dzieje poszukiwania sposobów na doświadczanie czegoś, czego nie można zobaczyć, usłyszeć ani tym bardziej dotknąć.

Pisze Pani: „Religia polega na tym, że zamiast świata takiego, jakim jest, widzimy go tak, jak się nam wydaje, że powinien wyglądać”.

Człowiek wierzący jest przekonany, że świat jest lepszy i bardziej sprawiedliwy, niż to widać gołym okiem. Jestem pewna, że nawet najgłębiej religijna osoba musi włożyć wiele wysiłku w to, żeby tego rodzaju przekonanie w sobie na co dzień podtrzymać. Aby ono nie słabło nawet w zetknięciu z informacjami czy doświadczeniami, które stoją z nim w jawnej sprzeczności – na przykład z doniesieniami o tsunami pochłaniającym tysiące niewinnych ofiar. To jest właśnie coś, co umyka zarówno skrajnym racjonalistom, którzy uważają, że religie to zwykłe bajki, jak i badaczom, którzy fenomen wierzeń religijnych starają się wyjaśnić za pomocą odwołań do procesu ewolucji, argumentując przy tym, że nasze umysły mają ewolucyjnie uzasadnioną tendencję do tworzenia przekonań religijnych. Te wyjaśnienia i krytyki nie odpowiadają jednak na proste pytanie: jak to się dzieje, że wierzenia religijne są tak trwałe? Otóż właśnie odpowiedzią jest stała praca, którą wykonuje się, żeby ich istnienie w sobie podtrzymać. 

Mistycy słyszą głos

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Nie-Boski software
i
Daniel C. Dennett/ fot. Phil Wickens
Sztuka + Opowieści, Przemyślenia

Nie-Boski software

Rozmowa z Danielem C. Dennettem
Tomasz Stawiszyński

Czy demaskuję problem świadomości? W pewnym sensie jak najbardziej. Ale to tak, jak by powiedzieć, że biologia demaskuje problem życia – mówi Daniel C. Dennett, jeden z najważniejszych żyjących filozofów. 

Tego wrześniowego dnia kampus Tufts University wygląda dokładnie tak, jak na zdjęciach ze strony internetowej. Niewysokie ceglane budynki, dużo drzew, promienie słońca rozświetlające małe dziedzińce. Życie studenckie toczy się niespiesznie. Żeby nie powiedzieć: leniwie. Dobrze ubrani, wysportowani młodzi ludzie przechadzają się, rozmawiają, uśmiechają. Niektórzy siedzą na ławkach, pogrążeni w lekturze. Jeszcze inni idą w blasku południa, trzymając się za ręce albo przytulając. Młodzi, atrakcyjni, głodni wiedzy, pełni marzeń o wspaniałej przyszłości.

Czytaj dalej