Rzeczywistość w ludzkim cieniu
i
Andrzej Marzec, źródło: archiwum prywatne
Opowieści, Sztuka + Opowieści

Rzeczywistość w ludzkim cieniu

Paulina Małochleb
Czyta się 10 minut

Zastanówmy się nad pytaniem: co możemy wspólnie zrobić? Nie ocalimy całej ludzkości, ale być może uratujemy naszą małą wspólnotę, międzygatunkowy kolektyw. O ciemnej ekologii, zmierzchu antropocentrycznego myślenia i mniej ludzkich światach z Andrzejem Marcem, autorem książki Antropocień. Filozofia i estetyka po końcu świata, rozmawia Paulina Małochleb.

Paulina Małochleb: Od pewnego czasu odbywa się walka o uznanie terminu „antropocen” na określenie czasów, w których żyjemy, po to, by rozpowszechniać wiedzę na temat trwającej katastrofy klimatycznej. Ty zaś piszesz w swojej książce, że powinniśmy od niego odejść. Dlaczego?

Andrzej Marzec: Na początku dyskusji o katastrofie „antropocen” był terminem ważnym i użytecznym. Humanistyka przez długie wieki miała charakter idealistyczny, zajmowała się jedynie człowiekiem, ludzką świadomością oraz jej reprezentacjami. W tę ślepą uliczkę wepchnął nas Kant, dzieląc świat na to, co ludzkie, czyli język, świadomość – porządek reprezentacji – i sferę rzeczy pozaludzkich, które od tej pory humanistyka pomijała. Kulminacją tego sposobu myślenia był postmodernizm, skupiony na czystych fikcjach i wyłącznie ludzkich opowieściach. To antropocen sprawił, że nauki humanistyczne i ścisłe wreszcie zaczęły się ze sobą przenikać: antropocenowi zawdzięczamy właśnie przejście od filozofii idealistycznej do realistycznej. Jeszcze niedawno Jean Baudrillard twierdził, że rzeczywistość, przykryta naszymi opowieściami, zniknęła i to był ostateczny moment utraty kontaktu filozofii z realnym światem. Antropocen go przywrócił, a globalne ocieplenie wybudziło nas z idealistycznej drzemki. Dlatego dzisiaj możemy mówić o humanistyce środowiskowej, a także wielkim powrocie filozofii realistycznej, czyli o nowych materializmach, nawiązujących do myśli Spinozy, oraz realizmie spekulatywnym – reinterpretacjach kantyzmu.

Jednocześnie

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Indie się gotują
i
Fotos z filmu „Niewidzialne demony”, reż. Rahul Jain, © Ma.Ja.De, Toinen Katse, 2021 r./materiały prasowe MDAG
Sztuka + Opowieści, Opowieści

Indie się gotują

Mateusz Demski

New Delhi walczy z kilkoma plagami. Ludzie mówią, że w mieście skumulowały się wszystkie nieszczęścia świata: to tam panują najwyższe upały na Ziemi, mieszkańców regularnie nawiedzają powodzie i głód, a wielu z nich nie ma nawet dostępu do wody pitnej. Nad krajobrazem górują ogromne cmentarzyska. O upale, życiu w cieniu katastrofy klimatycznej i alarmującym filmie Rahula Jaina Niewidzialne demony pisze Mateusz Demski.

„Indie się gotują. W New Delhi słupek rtęci pokazuje 49 kresek – 8℃ więcej, niż spodziewali się synoptycy. Te cyfry brzmią abstrakcyjnie, ale to jeszcze nic. Będzie tylko gorzej” – to fragment popularnego indyjskiego serwisu informacyjnego NDTV.

Czytaj dalej