Smak wolności i wyrośnięty chleb ego Smak wolności i wyrośnięty chleb ego
i
zdjęcie: Paurian/Flickr (CC BY 2.0 DEED)
Przemyślenia

Smak wolności i wyrośnięty chleb ego

Małgorzata Kordowicz
Czyta się 3 minuty

„Wiosna, cieplejszy wieje wiatr/Wiosna, znów nam ubyło lat” – podśpiewuję piosenkę Skaldów, pucując mieszkanie przed Pesach. To święto, zgodnie z Bożym nakazem, wypada zawsze wiosną, w pierwszym biblijnym miesiącu.

W kalendarzu hebrajskim początek miesiąca (miesiąc to po hebrajsku chodesz) wyznacza nie Słońce, ale nów Księżyca, kiedy znajduje się on między Słońcem a Ziemią i nie można go dostrzec gołym okiem na nocnym niebie. Odnowa (hebr. chidusz), odradzanie się zaczyna się więc, gdy&nbs

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Jak sobie wyobrażam świat Jak sobie wyobrażam świat
i
zdjęcie: Chuttersnap/Unsplash
Wiedza i niewiedza

Jak sobie wyobrażam świat

Albert Einstein

My, śmiertelnicy, znajdujemy się w osobliwym położeniu. Krótko trwają nasze ziemskie odwiedziny. Nie wiemy, jaki jest ich cel, lecz czasem zdaje się nam, że go wyczuwamy. Z punktu widzenia życia potocznego, bez większych refleksji, wiemy jedno: jesteśmy tu dla innych ludzi, przede wszystkim dla tych, od których uśmiechu i pomyślności zależy całkowicie nasze własne szczęście, a ponadto dla tych licznych nieznanych nam osób, z których przeznaczeniem łączy nas pasmo wspólnych odczuć.

Setki razy dzień w dzień rozmyślam ustawicznie o tym, że moje życie wewnętrzne i zewnętrzne opiera się zarówno na pracy moich współczesnych, jak i tych, co już odeszli, że muszę wytężać wszystkie siły, aby dawać z siebie tyle, ile otrzymałem i ile wciąż jeszcze otrzymuję. Pragnąłbym poprzestać na skromnym życiu, a jednocześnie dręczy mnie często świadomość, że od pracy swych bliźnich wymagam dla siebie o wiele więcej, niż mi się należy. Czuję, że różnice klasowe nie są usprawiedliwione i że koniec końców są oparte na przemocy. Sądzę również, że skromne życie, pozbawione wielkich wymagań, jest dobre dla każdego i sprzyja zarówno ciału, jak i duszy. 

Czytaj dalej