Wycinki i okruszki. Historia pewnej młodości
i
Babcia Mateusza Demskiego, archiwum rodzinne
Opowieści

Wycinki i okruszki. Historia pewnej młodości

Opowieść o mojej babci
Mateusz Demski
Czyta się 15 minut

Zawsze pisałem o obcych. Tym razem napiszę o kimś najbliższym.

Od czasu, kiedy zostałem dziennikarzem, zajęty jestem rozmową z obcymi ludźmi. Opowiadali mi zdarzenia ze swoich życiorysów, nieraz z najdrobniejszymi szczegółami, przeprowadziłem tyle wywiadów, że moja głowa zapełniona jest nimi po brzegi.

I kiedyś zdumiało mnie, a może bardziej wstyd mi się zrobiło, że o niektórych wiem więcej, niż o własnej rodzinie. Najbezpieczniej trzymać się tego, co gdzieś daleko, poza nami. Dużo trudniej zobaczyć coś szczególnego w tym, co niedaleko nas.

Ale teraz chcę spróbować inaczej.

To jest historia o mojej babci, Jadwidze Demskiej.

Któregoś dnia przejechałem pół Polski specjalnie po to, żeby ją pytać, słuchać, nagrać. Chciałem rozbujać wspomnienia, które trzymała w środku.

– A swój dom pamiętasz? – zacząłem.

– Na Wierzejskiej?

– Nie, ten wcześniejszy. Mamę, ojca?

– Urodziłam się w Piotrkowie Trybunalskim w 1937 roku, jako dziecko Urszuli i Stanisława Broniarczyków – opowiadała mi swoje życie po kolei, jakby recytowała. – Tata mój był szewcem, zarabiał, robiąc buty, filcowe, kożuchy, skórzane takie. Dziadek Dziechciński miał nogę 44, kiedyś takich dużych w sklepach nie było, to mu tata podeszwy szykował. A po wojnie, poszedł do huty szkła. Mama została w domu. Byliśmy sześcioro dzieci: trzy córki i trzech synów. Dwójce się po wojnie zmarło. Potem mama znalazła pracę, poszła do szkoły sprzątać.

Pierwszy dom, w którym mieszkali, na Wolborskiej, był drewniany. Jej dziadek pracował jako murarz, wille na konkretnej cegle innym stawiał, a sam chałupę miał jedną z gorszych, dopiero po wojnie wybudował się na Wierzejskiej. To dwa ciasne pokoje – dziadek ma jeden, oni razem drugi, kuchnia pośrodku. Stół, proste krzesła, może szafa, nic więcej.

Trochę mnie to dziwi. Nigdy nie słyszałem, żeby babcia tyle opowiadała. Nigdy wcześniej nie pytałem.

– Najwcześniejsze wspomnienie?

– Wojna.

– Co pamiętasz?

– Pytanie! Gdy wybuchła wojna, miałam dwa latka, ale jak się kończyła, już dużo pamiętam. Wciąż mi w oczach stoi, gdzie my mieszkali, cośmy przeżyli.

Twarze. Miej

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Babcia nagle przypomina sobie
i
Sabina Bajracharya, „A small garden”; Wikimedia Commons (domena publiczna)
Doznania

Babcia nagle przypomina sobie

Aglaja Janczak

Siedząc w ogrodzie, przebiera nasiona
sobie tylko znanych roślin, może zwierząt,
równie dobrze mogła wymyślić te wszystkie
gatunki,
a my przyjmujemy, że one istnieją.

Palce wykrzywione ma już jak gałęzie,
mimo wszystko nawleka, przebiera i tka
kolejne nitki, byty, cekiny,
tłucze pchły.

Czytaj dalej