Przekrój przez 8 dekad (a nawet ciut więcej!)

Przekrój
Czyta się 2 minuty

Już od ponad 80 lat „Przekrój” bawi, zaskakuje oraz inspiruje kolejne pokolenia.

Przygotowaliśmy dla Państwa kolaż, na który składają się fragmenty tekstów z kolejnych lat. Jak widać poniżej, biegnie to chronologicznie. Dokonując wyborów, staraliśmy się złapać ducha „Przekroju”, choć wiadomo, że to syzyfowa praca (archiwum liczy grubo ponad 3000 numerów – to setki tysięcy treści stworzonych przez rzesze autorów). Zadanie tym trudniejsze, że nie składamy albumu, lecz zaledwie tuzin rozkładówek zbudowanych z małych cegiełek.

Widać jednak w tym zestawie – i to już od pierwszego wydania – rangę nazwisk twórców. Widać tematykę, która była wówczas najważniejsza: adaptowanie się do zupełnie nowej powojennej rzeczywistości, rozbrajanie ironią długo niegojących się wojennych ran, pięknie ilustrowane treści kulturalne, czułe żarty z ówczesnych gwiazd (głównie ludzi pióra), opisywanie gwałtownych zmian społecznych – zarówno na poważnie, jak i w formie humoresek. Widać specjalną pozycję poezji i teatru, ba, poetyckich rozważań, promowanie mody (a raczej estetyki, stylu i zaradności), reportaże z każdego (!) zakątka globu będące owym mitycznym oknem na świat. I nowości, zawsze nowości – w sztuce, kulturze, sporcie, motoryzacji, właściwie we wszystkich obszarach życia – w tym przedruki kluczowych dla światowej literatury twórców.

W naszej mozaice uwidacznia się słynny język „Przekroju”, którym potrafiono interesująco i pięknie opowiadać na każdy temat. Można w nim dostrzec życzliwość, chęć dzielenia się wiedzą, uwypuklanie wartości sztuki i grafiki.

Powiecie, że to tylko urywki.

Owszem – ale jakie ciekawe!

Czytaj również:

Demokratyczny savoir-vivre 1976

Z archiwum „Przekroju”
Jan Kamyczek

ZMARTWIONA KASIA: „Po jego powrocie z ferii powiedziałam mu, że był u mnie kolega z Warszawy. Od tego czasu wszystko zaczęło się psuć między nami, zaczęliśmy spotykać się rzadziej, wreszcie wcale, prócz na terenie wspólnych zainteresowań, gdzie rozmawiamy ze sobą bardzo mało. Co zrobić, żeby sprawa wyjaśniła się? Czyżby był taki zazdrosny? Rozumie przecież, że mogę mieć kolegów”. – Na feriach poznał dziewczynę, to najprostsze wyjaśnienie. Domysł ten jednak zatrzymaj dla siebie, nie trzeba ułatwiać mu deklaracji zerwania, która w przeciwnym razie może wcale nie nastąpić, bo naprawdę nie będzie miał odwagi, a potem o dziewczynie z ferii przestanie myśleć (nieobecne mają słabe szanse).

BOGNA: – Owszem, możesz mu dać na Gwiazdkę swoją fotografię z dedykacją. W formułce: Od wiernej na zawsze… opuś­ciłbym to na zawsze, bo kto wie.

Czytaj dalej