Z dziejów jedzenia w Polsce
i
ilustracje: Antoni Uniechowski

Z dziejów jedzenia w Polsce

Z archiwum „Przekroju”
Jan Kamyczek
Czyta się 2 minuty

Mikołaj Rej nie pochwalał Bony za to, że przywiozła ze sobą jarzyny.

Uważał jedzenie „trawy” za rzecz szlachcica niegodną. Ale Bona prócz kalafiorów przywiozła z sobą cały zespół ślicznych Włoszek, które przekonały dworzan Zygmunta nawet do szparagów. Nad półmiskiem marchewki nawiązywały się flirty, które gorszyły konserwatystów prawie tak jak sama potrawa. Razem z włoszczyzną weszła w życie towarzyskie kobieta.

Wojny XX wieku zwróciły nas do potraw najprymitywniejszych. Odkryliśmy również witaminy, aby nie tylko jeść, ale też odżywiać się. A to wszystko umiemy zastąpić kieliszkiem bimbru, równie trującego jak staropolski miodek króla Popiela. Jedzenie XX wieku można określić jednym słowem „zagrycha”, gdyż często jest tylko koniecznym przecinkiem w pijackiej epopei. Knajpa jest miejscem, gdzie rodzi się geniusz naszego wieku. Żyjemy w epoce kartofla fermentującego.

Fragment tekstu z nr. 29/1945, s. 9. Całość możesz przeczytać w naszym archiwum.

Czytaj również:

Demokratyczny savoir-vivre 1976

Z archiwum „Przekroju”
Jan Kamyczek

ZMARTWIONA KASIA: „Po jego powrocie z ferii powiedziałam mu, że był u mnie kolega z Warszawy. Od tego czasu wszystko zaczęło się psuć między nami, zaczęliśmy spotykać się rzadziej, wreszcie wcale, prócz na terenie wspólnych zainteresowań, gdzie rozmawiamy ze sobą bardzo mało. Co zrobić, żeby sprawa wyjaśniła się? Czyżby był taki zazdrosny? Rozumie przecież, że mogę mieć kolegów”. – Na feriach poznał dziewczynę, to najprostsze wyjaśnienie. Domysł ten jednak zatrzymaj dla siebie, nie trzeba ułatwiać mu deklaracji zerwania, która w przeciwnym razie może wcale nie nastąpić, bo naprawdę nie będzie miał odwagi, a potem o dziewczynie z ferii przestanie myśleć (nieobecne mają słabe szanse).

BOGNA: – Owszem, możesz mu dać na Gwiazdkę swoją fotografię z dedykacją. W formułce: Od wiernej na zawsze… opuś­ciłbym to na zawsze, bo kto wie.

Czytaj dalej