Zwykłe czynności możemy wykonywać nawykowo, nieuważnie, nawet bezmyślnie, oszczędzając przy tym czas i energię. Możemy jednak je również wykonywać w skupieniu, starannie, trochę wolniej. Wtedy zwykłe zmieni się w niezwykłe
Moja prababka nigdy nie rozkroiła bochenka chleba bez wcześniejszego uważnego przeżegnania go nożem. Kiedy piła kawę – a robiła to tylko w niedzielę, i to nie w każdą: zmarła pod koniec lat 80., nie dożyła czasów, kiedy kawa straciła status rarytasu – siadała uroczyście przy stole, twarzą do okna, i celebrowała łyk po łyku. Zresztą wszystko inne wykonywała z podobnym namaszczeniem. Tamtej pięcio- czy sześciolatce, którą wówczas byłam, wydawało się, że prababka jest po prostu bardzo stara i dlatego w jej świecie rzeczy dzieją się powoli i w dziwny, ceremonialny sposób. Dzisiaj jestem przekonana, że chociaż słowo „rytuały” pewnie nigdy nie przyszło jej do głowy, to była ich wielką miłośniczką.Jej nieśpieszność zupełnie nie przystawałaby do obecnych czasów, których dojmującą cechą jest pośpiech. Jednocześnie stanowi on istotny czynnik, który obniża nasz dobrostan oraz szkodzi zdrowiu psychicznemu i fizycznemu. Presja czasowa drastycznie obniża funkcje poznawcze: logiczne myślenie, zdolność do podejmowania decyzji, koncentrację. Jeszcze bardziej cierpi nasze życie emocjonalne i społeczne – poczucie niedoczasu to znaczący powód nasilający stres. Ale chociaż brzmi to aż nazbyt prosto, sposób mojej prababki może być antidotum na te bolączki: usiąść i popijając coś ciepłego, popatrzeć przez 10 minut,