Przeglądając się w cudzych oczach, możemy odkryć prawdę o sobie. Ale zanim zaufamy takiemu odbiciu, wybierzmy uważnie tego, kto ma stać się dla nas zwierciadłem.
Jest taka zagadka o dwóch górnikach, którzy wyszli z kopalni; w innej wersji byli to nie górnicy, ale złodzieje, i nie kopalnia, ale komin. Pytanie brzmi: jeśli jeden z nich miał czystą twarz, a drugi brudną, to który z nich się umyje? Odpowiedź? Ten pierwszy. Widząc towarzysza, uzna, że sam też się ubrudził. Mottem tej łamigłówki mógłby być hadis, czyli cytat z proroka Mahometa: „Człowiek jest lustrem dla swojego bliźniego”, w różnych wersjach dokończony wyjaśnieniem: „bo chroni go za jego plecami” lub „bo jeśli widzi w nim wadę, winien mu ją wskazać”. Jak być najlepszym lustrem dla drugiego człowieka? I czy warto korzystać z takiego zwierciadła?
Przyjazne odbicia
W Etyce wielkiej Arystotelesa czytamy, że najprzyjemniejsze, choć jednocześnie najtrudniejsze, jest poznanie siebie. Według filozofa nasza niemożność samopoznania objawia się m.in. w tym, że krytykujemy innych za błędy, które sami popełniamy. Cóż więc powinniśmy czynić? Mędrzec ze Stagiry radzi: „Ilekroć chcemy zobaczyć własną twarz, widzimy ją, patrząc w lustro; podobnie, kiedy pragniemy poznać siebie,