Człowiek człowiekowi lustrem Człowiek człowiekowi lustrem
i
„Autoportret wielokrotny“, Stanisław Ignacy Witkiewicz, ok. 1915-1917 r., Petersburg, Muzeum Sztuki w Łodzi / Google Art Project (domena publiczna)
Promienne zdrowie

Człowiek człowiekowi lustrem

Klaudia Khan
Czyta się 10 minut

Przeglądając się w cudzych oczach, możemy odkryć prawdę o sobie. Ale zanim zaufamy takiemu odbiciu, wybierzmy uważnie tego, kto ma stać się dla nas zwierciadłem.

Jest taka zagadka o dwóch górnikach, którzy wyszli z kopalni; w innej wersji byli to nie górnicy, ale złodzieje, i nie kopalnia, ale komin. Pytanie brzmi: jeśli jeden z nich miał czystą twarz, a drugi brudną, to który z nich się umyje? Odpowiedź? Ten pierwszy. Widząc towarzysza, uzna, że sam też się ubrudził. Mottem tej łamigłówki mógłby być hadis, czyli cytat z proroka Mahometa: „Człowiek jest lustrem dla swojego bliźniego”, w różnych wersjach dokończony wyjaśnieniem: „bo chroni go za jego plecami” lub „bo jeśli widzi w nim wadę, winien mu ją wskazać”. Jak być najlepszym lustrem dla drugiego człowieka? I czy warto korzystać z takiego zwierciadła?

Przyjazne odbicia

W Etyce wielkiej Arystotelesa czytamy, że najprzyjemniejsze, choć jednocześnie najtrudniejsze, jest poznanie siebie. Według filozofa nasza niemożność samopoznania objawia się m.in. w tym, że krytykujemy innych za błędy, które sami popełniamy. Cóż więc powinniśmy czynić? Mędrzec ze Stagiry radzi: „Ilekroć chcemy zobaczyć własną twarz, widzimy ją, patrząc w lustro; podobnie, kiedy pragniemy poznać siebie,

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Czas w nas Czas w nas
i
kolaż: „Przekrój"
Wiedza i niewiedza

Czas w nas

Szymon Drobniak

Przeczytanie tego artykułu zajmie Ci około 13 minut. To czas, w którym Twoje serce wykona blisko tysiąc uderzeń, miliony komórek skóry ulegną wymianie, a na planecie Millera minie zaledwie chwila.

Jedna scena z filmu Chris­tophera Nolana Interstellar zawsze przyprawia mnie o szybsze bicie serca. Kos­miczni podróżnicy lądują na planecie orbitującej wokół potężnej czarnej dziury. Dokoła nich rozpościera się bezkresne morze. Na horyzoncie majaczą góry. „To nie góry, to fale” – mówi Cooper. W tle słychać nieustępliwe tyknięcia niewidzialnego metronomu.

Czytaj dalej