Jak wyłączyć autopilota
i
zdjęcie: z archiwum Pawła Malinowskiego
Pogoda ducha

Jak wyłączyć autopilota

Maria Hawranek
Czyta się 20 minut

O nawykach – zarówno szkodliwych, jak i pożytecznych – oraz o tym, jak się ich pozbyć lub je ukształtować, rozmawiamy z psychoterapeutą Pawłem Malinowskim.

Paweł Malinowski jest absolwentem medycyny, od 20 lat pracuje jako psychoterapeuta. Intryguje go starożytna klasyczna joga oraz wiele współczesnych dziedzin, które wywierają wpływ na rozwój indywidualny i społeczny, takich jak medycyna funkcjonalna, neuronauka, fizyka kwantowa czy sztuczna inteligencja. Jest autorem książki Umysł, ciało, duchowość. Drogi do zdrowia i rozwoju duchowego z perspektywy psychoterapeuty. Praktykuje też medytację i różne formy codziennej uważności.

Maria Hawranek: Czy udało się Panu ostatnio wykształcić jakiś pożyteczny nawyk?

Paweł Malinowski: Regularną aktywność fizyczną. Przez lata mi to nie wychodziło, odbywało się zrywami. Z wiekiem odczułem, że sprawności mi nie przybywa, a bardzo chciałem aktywnie spędzać czas z synem. Obejrzeliśmy kiedyś wspólnie film o pewnym Chińczyku, Wangu Deshunie, prowadzącym twórcze życie, który dopiero po pięćdziesiątce zajął się sportem, a od siedemdziesiątki – jak mówił – zabrał się już za ćwiczenia na serio. I osiąg­nął ogromną sprawność ruchową: jako blisko osiemdziesięciolatek zarzucał sobie wnuka na ramiona. To niesamowite, jeśli wziąć pod uwagę, że dla wielu ludzi w tym wieku sukcesem jest zrobienie zakupów i powrót do domu. Wtedy mocniej dotarło do mnie, że mam wpływ na to, jak będzie wyglądała moja starość. Pomijając oczywiście geny czy jakieś sytuacje losowe związane z urazami. Zapragnąłem, by moje ciało nie stało się balastem.

Zobaczył Pan jeden film i już?

Oczywiście, że nie! Z odległymi i trudno osiągalnymi celami jest tak, że trzeba sobie nimi od czasu do czasu machać przed oczami jak marchewką, a więc świadomie skupiać na nich uwagę, inaczej mała szansa, że je osiągniemy. Dlatego takich filmów dotyczących dbania o formę obejrzałem potem jeszcze wiele. Inspirowało mnie to, że ich bohaterowie tak dobrze czują się we własnym ciele. Zaczęliśmy z synem chodzić na ściankę wspinaczkową, oprócz niej jest tam również miejsce do ćwiczeń ogólnorozwojowych. Pasowało mi, że chodzimy razem, odpowiadała mi atmosfera tego miejsca – bo np. w klubach fitness tego nie czuję. Ważne jest dla mnie, że nie wprowadziliśmy sztywnego reżimu. Jeśli nie mamy ochoty tam iść, to zastanawiamy się, co zamiast: poćwiczyć w domu? A może pojeździć na rowerze? Albo odpocząć? Ale też wstępnie sobie ustalamy, na kiedy przełożymy trening –

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

We wnykach nawyku
Pogoda ducha

We wnykach nawyku

Paweł Malinowski

Z  jednej strony warto w życiu realizować swoje zamierzenia, z drugiej jednak dobrze jest uniezależnić się od przymusu działania pod wpływem własnych preferencji. Przedstawiamy fragmenty książki Pawła Malinowskiego Umysł, ciało, duchowość (fragmenty pochodzą z rozdziału: Mit wolnego wyboru).

Utarło się przekonanie, że jako ludzie mamy prawdziwie wolną wolę. Większość z nas nie umie jednak działać inaczej, niż podpowiadają emocje, nie umie też wytworzyć pewnego dystansu oraz niezależności wobec posiadanych poglądów. Dlatego nierzadko mawiamy: „Po prostu taki/taka właśnie jestem”. Nawet ci z nas, którzy pracują nad sobą intensywnie, mają znacznie ograniczony zakres wyboru przez różne uświadomione i nieuświadomione preferencje, skłonności i uwarunkowania, częściowo wrodzone, a częś­ciowo nabyte. Innymi słowy: po prostu coś lubimy lub czegoś nie lubimy, a także do czegoś mamy przekonanie (indywidualne czy wpajane kulturowo) albo wręcz przeciwnie. I zwykle te konfiguracje osobistych preferencji, niczym rodzaj oprogramowania, kierują nami i naszymi decyzjami. Na skutek tego posiadany zakres wolnej woli ulega ograniczeniu. Nie jest to żaden zarzut, a jedynie stwierdzenie faktu. Co do zasady posiadamy wolną wolę, leży jednak ona w pewnym przedziale wynikającym z realnych możliwości danej osoby. Natomiast reakcje wewnętrzne oraz idące za nimi zachowania, które znajdują się poza tym przedziałem, składają się jedynie na potencjalne możliwości wyboru. Jeśli chcemy sprawić, żeby weszły one w zakres wyboru realnie dostępnego i poszerzyły go, musimy najpierw w pewnym stopniu się zmienić. Trzeba więc inaczej ukształtować swoją wewnętrzną konfigurację, a to wymaga wysiłku, zaangażowania, właściwej metody oraz czasu. Dopiero dzięki takiej zmianie będziemy mogli w nowy sposób rozumieć sytuacje, które nam się przytrafiają, inaczej się w nich czuć, inaczej reagować na niektóre emocje albo też podejmować w podobnych okolicznościach inne niż dotąd decyzje.

Czytaj dalej