Kwestia smaku
i
ilustracja: Zbigniew Lengren
Dobra strawa, Duch + Ciało

Kwestia smaku

Agnieszka Fiedorowicz
Czyta się 15 minut

Smak – uważany za najbardziej pierwotny spośród zmysłów – pozwala nam oceniać jakość jedzenia. Ale czy smaków jest tylko pięć i czy są one wyczuwane jedynie przez receptory na języku?

Poranek w Momu Gastrobarze przy warszawskim placu Teatralnym. Pociągam łyk świeżo zaparzonego, lekko gorzkiego cappuccino, patrząc, jak moja rozmówczyni wsypuje kolejne łyżki cukru do swojej kawy. „Gorzki wygrywa u pani ze słodkim, a kultura – z ewolucją – żartuje dr Magdalena Tomaszewska-Bolałek, kulturoznawca i kierownik podyplomowych Food Studies na Uniwersytecie SWPS, która zajmuje się m.in. antropologią jedzenia, studiami nad historią kuchni oraz gastrofizyką, badającą, jak całe nasze otoczenie wpływa na smak. – Smak gorzki kojarzy nam się współcześnie z wieloma pysznymi rzeczami, od bogatego w garbniki czerwonego wina po dojrzewające sery. Ale nasi przodkowie żadnej z tych rzeczy by nie tknęli” – mówi.

Co jest smakiem, a co nie?

„Smak pierwotnie był zmysłem, który miał nam pomóc oceniać jakość żywności. Każdy jego rodzaj niósł ze sobą inny przekaz. Słodki wskazywał, że pożywienie jest bogate w cukry, a więc da nam energię potrzebną do tego, by żyć, polować, a w razie czego uciekać. Słony informował o bogactwie niezbędnych nam soli mineralnych (a niedobór soli, jak pokazują najnowsze badania, może prowadzić do depresji), kwaśny mówił, że jedzenie jest jeszcze niedojrzałe, np. w przypadku owoców, lub już zepsute, np. w przypadku mięsa, a gorzki ostrzegał, że produkt może być trujący. Gorzkie substancje, m.in. strychnina i chinina, występują w większości toksycznych dla nas roślin” – tłumaczy dr Tomaszewska-Bolałek. O jego obronnej funkcji świadczy

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Morsowanie pod prysznicem
i
Ilustracja Zbigniew Lengren
Duch + Ciało, Promienne zdrowie

Morsowanie pod prysznicem

Katarzyna Sroczyńska

Nuda. I jeszcze do tego zimowy splin. Żeby przegonić jedno i drugie, niektórzy wchodzą pod prysznic. Koniecznie lodowaty. Bo zimna woda uwalnia w organizmie substancje wywołujące uczucie zadowolenia, zmniejszające stres i napięcia, rozluźniające i odprężające, a nawet łagodzące ból.

Niektórzy przygotowują się do sezonu morsowania, czyli kąpieli w zimnym morzu czy jeziorze, dzięki regularnym lodowatym prysznicom. Część morsów poleca takie zabiegi, inni uważają je za zwyczajnie uciążliwe (bo podobno niczego nie da się porównać ze strzałem endorfin po wskoczeniu do przerębli, jak zapewniają morsujący członkowie redakcji „Przekroju”).

Czytaj dalej