Lubię siebie brzydką Lubię siebie brzydką
i
ilustracja: Mieczysław Wasilewski
Pogoda ducha

Lubię siebie brzydką

Sylwia Stano
Czyta się 10 minut

Katarzyna Wolińska ma rzadką chorobę, która atakuje jej ciało. Mimo to w jej życiu oprócz trudnych chwil jest także miejsce na żarty i szczęście. O tym, jak uczyła się przełamywać wstyd, opowiada Sylwii Stano.

Sylwia Stano: Czym jest dla Ciebie wstyd?

Katarzyna Wolińska: Wstyd rośnie wraz z zainteresowaniem drugiej strony. Gdy sama nie dziwię się zmianom na moim ciele – nowym złamaniom czy naroślom – wówczas nie wartościuję ich. Nie są wtedy ani dobre, ani złe, ani wyjątkowe. Jeśli natomiast widzę, że nagle zbiega się wokół mnie tłum, wszyscy patrzą, komentują i widać, że ciekawi ich to, co widzą, dostrzegają inność, wtedy automatycznie budzi się lęk, że coś ze mną jest nie tak. A za tym odruchowo idzie chęć wycofania się. I zawstydzenie.

Jesteś ciekawa dla lekarzy, bo rzadko mogą obserwować zestaw przypadłości, z którymi zmaga się Twoje ciało – zespół Jadassona. Przyglądają się twarzy, znamionom i temu, jak zrosły się kości po setnym złamaniu. Czy ich wzrok Cię przytłacza?

Nigdy nie wiesz, jak jesteś odbierana. Czy zainteresowanie jest pozytywne, czy negatywne. Czy patrzą na ciebie z dobrego serca i chcą pomóc, czy po prostu zaspokoić ciekawość. Może ktoś patrzy i myśli, że jeszcze nigdy nie widział takiego dziwoląga? Może musi się napatrzeć? Zawstydza mnie to. Czuję się niekomfortowo. Ale nie chodzi tylko o to, co w głowie. Moje ciało nie jest idealne, nie chciałabym

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Po co nam wstyd Po co nam wstyd
i
„Wstyd” (z serii "Miłość"), Max Klinger, 1887–1903 r./MET (domena publiczna)
Pogoda ducha

Po co nam wstyd

Aleksandra Pezda

Uważamy go za najbardziej negatywną emocję i najchętniej pozbylibyśmy się na zawsze, ale wstyd jest warunkiem życia w społeczeństwie. A gdyby tak przestać się go wstydzić? Rozmowa z socjolożką Katarzyną Chajbos.

„Wstyd mi za mój kraj” – zastanowiło mnie to hasło, które słyszę coraz częściej, coraz głośniej i coraz bliżej mnie. Czytam je na transparentach protestujących ludzi. Nie przyszłoby mi do głowy wstydzić się za kogoś, na czyje zachowania nie mam w zasadzie wpływu. Bliżej mi do wściekłości niż do posypywania głowy popiołem. Wobec dopadających mnie zewsząd okrzyków zaniepokoiła mnie jednak moja „bezwstydność”. Zajrzałam więc do pracy Katarzyny Chajbos „Wstyd w życiu Polaków” i zrozumiałam. Niebezpiecznie daleko dałam się odpędzić od poczucia wspólnoty i solidarności. Lepiej gdybym nauczyła się wstydzić od nowa. Tylko czy to jeszcze jest możliwe?

Czytaj dalej