Najstarszy lekarz świata
Promienne zdrowie

Najstarszy lekarz świata

January Weiner
Czyta się 11 minut

Przedstawiamy medyka, który od lat leczy pacjentów, stosując na wszystkie choroby tę samą, sprawdzoną terapię. Nazywa się dr Placebo.

Stało się. Wujek audiofil kupił sobie nowy kabelek, ze szczerego złota, okazja, za jedyne tysiąc złotych. Nie byłoby w tym nic dziwnego – no dobrze, nie byłoby w tym nic bardzo dziwnego, jak na naszego wujka w każdym razie – gdyby nie był to kabelek USB. USB, jak doskonale wiemy, służy do przesyłania danych cyfrowych, a więc jedynek i zer. A chociaż jak najbardziej zdajemy sobie sprawę z tego, że wszelkie kabelki winny być dobrej jakości, to wszak jedynka przesłana złotym kabelkiem za tysiąc złotych niczym nie będzie się różnić od jedynki przesłanej kabelkiem dobrej jakości za, powiedzmy, kilkadziesiąt złotych.

Oczywiście zupełnie niepotrzebnie próbujemy porozmawiać z wujkiem na ten temat. Wujek początkowo próbuje nam tłumaczyć, że szumy są niższe, ponieważ taki kabel – jak to ujmuje – „gubi mniej bitów”, ale jako że naprawdę znamy się trochę na korekcji błędów i przesyłaniu danych, szybko rezygnuje z tej linii argumentacji. Przechodzi jednak do ostatniej linii obrony, definitywnej i niepozwalającej na kontrargument: „Próbowałem obu kabelków i ja słyszę różnicę”.

Problem rzecz jasna polega na tym, że nawet jeśli wujek audiofil słyszy różnicę, to nie oznacza to automatycznie, że różnica faktycznie jest.

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Oddech wszechświata
i
ilustracja: Kazimierz Wiśniak (fragment)
Złap oddech

Oddech wszechświata

Paweł Janiszewski

Wdech, wydech. Odetchnijmy z ulgą: pneuma sprawia, że i my, i kosmos jesteśmy całością i w dodatku rozumnie nami kieruje. Oczywiście jeśli wierzyć starożytnym filozofom.

U początków filozoficznej refleksji naszego kręgu kulturowego majaczą niewyraźne postacie kilku na poły legendarnych wielkich myślicieli, którzy działali w VI w. p.n.e. w greckich miastach położnych na egejskich wybrzeżach Azji Mniejszej. Tales, Anaksymander, Anaksymenes – wszyscy trzej z Miletu – oraz Ksenofanes z Kolofonu i Heraklit z Efezu dali początki rozumnej refleksji nad światem i człowiekiem. Łączy ich również poszukiwanie podstawowego elementu, tzw. arche, z którego wszystko powstało i który jest obecny we wszystkim. Upraszczając nieco, aby nie wchodzić w zawiłe dyskusje, np. dla Talesa była to woda, dla Heraklita zaś ogień. W tym miejscu interesuje nas jednak Anaksymenes, o którym prawie nic nie wiemy ponad to, że był zapewne uczniem Anaksymandra i działał w Milecie. Napisał jakieś dzieło filozoficzne, chwalone za jasność i prostotę wykładu, ale niestety tekst ów zaginął. Poglądy Anaksymenesa znamy więc tylko z drugiej ręki, czyli z tego, co przekazali inni antyczni autorzy. Pół biedy, jeśli jest to Arystoteles czy Cyceron. Gorzej, jeżeli musimy korzystać z przekazów pisarzy chrześcijańskich (chociażby Augustyna), którzy wyraźnie z zamiarem wyszydzenia dawnych nauk niemiłosiernie je upraszczają i prymitywizują. Wiele więc jest niejasności, ale pewne wydaje się jedno: Anaksymenes uznał, że elementarnym prapierwiastkiem jest powietrze. W stanie idealnego rozproszenia, niewidzialne, rozrzedzając się, przechodzi ono w ogień, gęstniejąc zaś staje się mgłą, chmurami, wodą… itd. aż do stanu ciała stałego. W tych ostatnich postaciach jest już dostrzegalne zmysłami. Na stan skupienia materii wpływ miały też – zdaniem naszego filozofa – temperatura i wilgotność. Za mechanizmy twórcze odpowiadał natomiast ruch. Jak genialne są to intuicje, można zrozumieć, gdy zamiast „powietrze” pomyślimy „gaz” i uświadomimy sobie, że Milezyjczyk odkrył jego mechanikę. Używając współczesnej nam terminologii, powiedzielibyśmy, że Anaksymenes sądził, iż stan skupienia materii zależy od ciśnienia, temperatury, wilgotności i ruchu, czyli zmieszania różnych składników.

Czytaj dalej