Nie chodzi (tylko) o gwiazdy
Promienne zdrowie

Nie chodzi (tylko) o gwiazdy

Pjongczang 2018
Simona Michałowska
Czyta się 5 minut

Powiedzmy to jasno: nie jest łatwo znaleźć fanatycznego kibica bobslejów albo saneczkarstwa, o kombinacji norweskiej nie wspominając. Nawet oglądanie Małysza (pardon, skoków) przy niedzielnym obiedzie szczyt popularności ma już za sobą. Ale dzięki zimowej olimpiadzie raz na cztery lata sportowcy rywalizujący na śniegu i lodzie przebijają się na pierwszy plan. I nie chodzi tylko o gwiazdy. W igrzyskach najlepsze jest to, że dla jednego sukcesem będzie tylko zwycięstwo, dla innego – miejsce w pierwszej dziesiątce, a dla jeszcze innego – dojechanie do mety. Sympatię kibiców zdobywają nie tylko ci, którzy kończą zawody ze złotymi medalami. Czasami najlepsze olimpijskie historie mają do opowiedzenia ci, którzy stoją bardzo daleko od podium.

Pita Taufatofua

Bohaterem został już dwa lata temu. Utaplany w olejku, z tradycyjną przepaską na biodrach był chorążym reprezentacji Tonga podczas otwarcia letnich igrzysk w Rio de Janeiro. Natychmiast został gwiazdą. To, że w udział w zawodach zakończył po pierwszej walce – brał udział w turnieju taekwondo – nie miało żadnego znaczenia, ani dla internautów, ani dla telewidzów, ani dla czytelników. Do Pjongczangu Taufatofua pojechał jako biegacz narciarski i, mimo

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Bogini jogi
i
Indra Devi i jej uczennica podczas ćwiczeń w Indra Devi Yoga Studio w Hollywood, około 1952 r.; zdjęcie: Earl Leaf/Michael Ochs Archives/Getty Images
Wiedza i niewiedza

Bogini jogi

Piotr Żelazny

Przeżyła cały XX wiek – rewolucję bolszewicką, obie wojny światowe, narodziny nazizmu i ruchów niepodległościowych, a nawet upadek mesjasza. Była imigrantką, aktorką, tańczyła w kabaretach, grała w Bollywoodzie, zyskała nawet uznanie w Hollywood. Jednak przede wszystkim dała światu zachodniemu jogę.

Trudno powiedzieć, kto był najsłynniejszym uczniem Indry Devi. Jedni twierdzą, że to Greta Garbo zapewniła jej sławę, drudzy wskazują, że kluczowa była Gloria Swanson, która pozwoliła się sfotografować w studiu jogi Devi, tuż po premierze Bulwaru Zachodzącego Słońca, kiedy to aktorką zachwycał się cały kraj. Wiadomo, że jogę praktykowała też Marilyn Monroe – istnieje nawet zdjęcie, na którym jakoby ćwiczyła z Devi. W rzeczywistości tamta fotografia przedstawiała inną hol­lywoodzką blondynkę, Evę Gabor. Mimo to utarło się, że Monroe również była uczennicą pierwszej joginki Hollywood. I z pewnością Indrze taka pogłoska nie zaszkodziła.

Czytaj dalej