Rocznica miesiąca – 27 sierpnia 1939
i
ilustracja: Igor Kubik
Humor + Rozmaitości, Rozmaitości

Rocznica miesiąca – 27 sierpnia 1939

Adam Węgłowski
Czyta się 5 minut

„Na Downing Street w Londynie tłumy ludzi oczekują relacji z posiedzenia gabinetu. W Berlinie gauleiterzy i członkowie »parlamentu« antyszambrują, gotowi na każde skinienie »wodza« przyklasnąć jego decyzjom i potwierdzić je w imieniu »niemieckiego narodu«. Paryż ze swoistym humorem przyjmuje zarządzenia obrony przeciwlotniczej. W Rzymie pytyjskie wypowiedzi, narady »duce« z generalicją. A w Warszawie? Ulicą Łazienkowską sunie auto za autem! Płynie nieprzerwana fala ludzi… by zdążyć na początek meczu piłkarskiego Polska-Węgry!” – opisywał tę pamiętną niedzielę „Przegląd Sportowy”.

Na trybunach warszawskiego Stadionu Wojska Polskiego zasiadło 20 tys. kibiców. Mimo napiętej sytuacji międzynarodowej, gróźb Hitlera i przeprowadzanej już w kraju cichej mobilizacji. Oczywiście kibice nie wiedzą, że podpisany kilka dni wcześniej niemiecko-radziecki pakt o nieagresji, znany dziś jako pakt Ribbentrop–Mołotow, zawierał tajny protokół dodatkowy przewidujący rychły rozbiór II Rzeczypospolitej. Ba, gdyby pierwotne plany Berlina zostały zrealizowane, wojna już by trwała! Hitlerowski sztab przewidywał bowiem rozpoczęcie ataku na Polskę 26 sierpnia, jednak w ostatniej

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Zdarzyło się 20 lipca 1969 r.
i
ilustracja: Igor Kubik
Kosmos, Świat + Ludzie

Zdarzyło się 20 lipca 1969 r.

Adam Węgłowski

Była 22.17 polskiego czasu, gdy na powierzchni Księżyca pojawił się niepozorny, wręcz lichy lądownik przybyszów z Błękitnej Planety. Kilka godzin później wydobył się z niego dumny przedstawiciel homo sapiens: Amerykanin Neil Armstrong. „That’s one small step for a man, one giant leap for mankind”, czyli „To mały krok dla człowieka, lecz dla ludzkości ogromny skok” – takie słowa wypowiedział, gdy jako pierwszy człowiek postawił stopę na Księżycu.

Była noc z niedzieli na poniedziałek, jednak spośród Ziemian obserwujących to lądowanie na ekranach swoich telewizorów niewielu myślało o obowiązkach czekających ich w nowym tygodniu pracy. Także nad Wisłą, w PRL-u. Tym bardziej, że trwały tam przygotowania do hucznych obchodów tzw. Narodowego Święta Odrodzenia Polski, czyli – jak mówili rodacy w skrócie – „święta Dwudziestego Drugiego Lipca”. Kosmiczna atrakcja w telewizji była więc godnym ukoronowaniem mijającego weekendu i wstępem do kolejnego świętowania. Przynajmniej dla tych 4 mln gospodarstw w Polsce, które dysponowały wówczas telewizorem, ewentualnie dla tych rodaków, którzy nocą wprosili się do znajomych na księżycową transmisję. Na transmisję, jakiej chyba sobie nie wyobrażał polski pionier telewizji Julian Ochorowicz, gdy w latach 70. XIX w. przewidywał powstanie „przyrządu telegraficznego do widzenia z odległości”, który nazwał telefotonem i telefotoskopem.

Czytaj dalej