Broń, co duszę porusza
i
ilustracja: Kazimierz Wiśniak
Świat + Ludzie, Wiedza i niewiedza

Broń, co duszę porusza

Piotr Żelazny
Czyta się 17 minut

Pomagierka strażnika miecza – tak mówi o sobie Agata Maciak. U boku swego mistrza, Takao Fujimoto, walczy o ocalenie dziedzictwa japońskich płatnerzy.

„Podchodząc do miecza, należy złożyć mu pokłon. To wyraz szacunku wobec kowala, który go wykuł. Po zdjęciu oprawy dostrzega się wykutą inskrypcję i podpis artysty. Miecz ustawia się pod światło, tylko tak widać konstelacje skrystalizowanej stali. W wypolerowanym ostrzu odbicie jest czyste i klarowne. Aż nierzeczywiste. Jeśli potrafisz się odpowiednio skupić, przychodzi moment, gdy całe otoczenie znika, i znika też miecz. Widać już tylko odbicie. Przez następne dni wszędzie je widzisz. Hipnotyzujące… czysta perfekcja. Jedyne, o czym myślisz, to by zobaczyć je jeszcze raz” – mówi Agata, po czym na dłuższą chwilę milknie.

Pierwszym, zarazem najkategoryczniejszym przepisem kodeksu samurajów jest prawość i sprawiedliwość. Nie ma dla nich nic wstrętniejszego nad podejście i kręte drogi.

Agata Maciak, z domu Wińska, 33 lata. Z mężem Radkiem, szkutnikiem, pięć lat temu przenieśli się z Warszawy do Wronki. To wioska na Mazurach, kilka domów rozrzuconych pośród pagórków. Zamieszkali w gospodarstwie wybudowanym tuż po wojnie przez Manfreda – Niemca, który nie pozwolił się wysiedlić.

Radek przerobił starą stodołę na szkutnię, w której buduje łódki regatowe. Sami remontują dom, uprawiają ziemię. Do niedawna hodowali kozy, mają warzywniak, szklarnię z pomidorami, ziemniaki i – chyba najważniejsze dla nich – pszczoły.

Agata co jakiś czas znika. Jako drugi kostiumograf przy Oli Staszko pracuje nad nowym filmem Pawła Pawlikowskiego. Razem zrobiły Idę, wcześniej inne produkcje. Poza tym jest – jak sama określa – początkującym przewodnikiem po Warmii i Mazurach, a niedawno została wolontariuszem w społecznym Muzeum Tradycji Kolejowej w Węgorzewie.

No i od pięciu lat pracuje nad najważniejszym dziełem swojego życia. Nocami, gdy upora się z domowymi obowiązkami. Śmiertelnie poważnie mówi,

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Polując na to, co się może zdarzyć
i
Dar Pomorza (1974)/ fot. Wojciech Plewiński
Przemyślenia, Sztuka + Opowieści

Polując na to, co się może zdarzyć

Tomek Niewiadomski

Budzi się lipcowy dzień, piątek, jeśli to może mieć jakieś znaczenie. Poranny deszcz rozpuszczają promienie słońca. Miejsce przy oknie, w dodatku twarzą w kierunku jazdy, witam uśmiechem. Może wyprawa z Warszawy do Krakowa nie jest zbyt ekscytująca, ale perspektywa spotkania z Wojtkiem Plewińskim nadaje wszystkiemu inną rangę. Pociąg rusza, wraz z nim widoki za oknem, które dotykam wzrokiem zaledwie przez chwilę, zanim znikną za moimi plecami. W tej drodze, z myślami w roli współpasażera, dochodzę do wniosku, że za oknem spotyka się na moment przyszłość z przeszłością. Myślę sobie również, patrząc na te spowite poranną mgłą lasy, że ładna ta nasza polska kraina.

W końcu wita mnie Kraków, którego pełne zdarzeń ulice obserwuję przez okno taksówki zatrzymującej się po kwadransie przed zanurzonym w zieleni domem państwa Plewińskich. 

Czytaj dalej