Wędka czy ryba?
i
ilustracja: Tomasz Kozłowski
Edukacja, Świat + Ludzie

Wędka czy ryba?

Paulina Wilk
Czyta się 16 minut

Jeśli chcesz komuś pomóc, najpierw dowiedz się o nim jak najwięcej. Nie stosuj złotych zasad, do każdego dobieraj rozwiązania szyte na jego miarę. I najważniejsze: nie wierz w oczywiste prawdy, cały czas sprawdzaj i pytaj – radzą Esther Duflo i Abhijit V. Banerjee, nobliści, badacze współczesnego ubóstwa.

Oboje jeszcze spali, kiedy zadzwonił telefon. Zegarki w Cambridge w stanie Massachusetts wskazywały dopiero piątą rano. Był październik 2019 r. Kiedy 47-letnia Esther Duflo, naukowczyni zajmująca się tematyką biedy i łagodzenia jej skutków, w końcu odebrała, przez moment mogła myśleć, że nadal śni. Usłyszała w słuchawce, że właśnie – jako druga kobieta w historii – otrzymuje Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii. Odpowiedziała pytaniem: „Wspólnie z kim?”.

Razem z nią nCo lepiej dać potrzebującym: wędkę czy rybę? Na to pytanie Esther Duflo i Abhijit V. Banerjee, nobliści i badacze współczesnego ubóstwa, odpowiadają w dość nietypowy sposób.agrodzeni zostali jeszcze dwaj inni ekonomiści. Jej mąż, Abhijit V. Banerjee, oraz Michael Kremer – cała trójka już od lat prowadziła przełomowe badania nad ubóstwem w Poverty Action Lab, globalnym centrum badawczym działającym na rzecz zmniejszenia ubóstwa na świecie.

Tuż po tym, jak Duflo dowiedziała się, że została nie tylko drugą nagrodzoną kobietą, lecz także najmłodszą laureatką ekonomicznego Nobla, oddała telefon mężowi. Kiedy otrząsnęła się z szoku, poszła za radą tego, kto dzwonił ze Sztokholmu – wypiła herbatę i ubrała się, bo 45 minut później cała trójka wyróżnionych profesorów miała wziąć udział w pierwszej konferencji prasowej. Wtedy, ale też w kolejnych wywiadach powtarzali, że nagroda jest uhonorowaniem całego środowiska naukowców, którzy próbują zmienić sposób, w jaki ekonomia opisuje świat.

Duflo, Banerjee i Kremer dostali Nagrodę Nobla za prowadzone od początku XXI w. szczegółowe pomiary ubóstwa oraz za publikacje na ten temat, w tym książkę Poor Economics (2011). Wkrótce po otrzymaniu przez nich tego szczególnego wyróżnienia, w listopadzie 2019 r., ukazała się druga popularnonaukowa publikacja małżeństwa – Good Economics for Hard Times (Good Economics. Nowe rozwiązania globalnych problemów, wyd. Agora, 2022). Duflo i Banerjee dowodzą w niej, że opracowane przez nich metody badawcze pozwalają znaleźć rozwiązania współczes­nych problemów: migracji, kryzysu demokracji, wzrostu populizmu, dominacji supermocarstw. W swoich badaniach – prowadzonych w wielu krajach i wśród różnych grup społecznych –

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

O ćmoku
i
„Szkoła wieczorowa”, Gerrit Dou, ok. 1655–57 r./MET (domena publiczna)
Opowieści, Sztuka + Opowieści

O ćmoku

Andrzej Muszyński

Czy tkwiąc w ciemnościach, jesteśmy pozbawieni nadziei na światło? A może to właśnie w mroku jest nadzieja.

W zasadzie sam nie wiem, dlaczego zasłaniam okno na noc. Jest tu przecież ciemno jak na dnie studni. Pewnie z przyzwyczajenia albo żeby nie zbudził nas świt. Od września cień Powroźnikowej Skały wydłuża się i wygląda to tak, jakby z góry wychodziła góra. Odkąd pamiętam, cykle światła i ciemności, a więc pór roku, dyktują mój kalendarz. Planowałem wiosnę, lato, a gdy spartaczyłem sprawy, wierzyłem, że wszystko odmieni solidna jesień. Może to tylko kwestia układu rzeczy, bo mój dom stoi na pustkowiu, wystawiony na słońce jak przynęta. Chcąc nie chcąc, trzeba się dostosować, szczególnie w pracy na roli. Zboże należy zmłócić, kiedy dojrzeje, ale nie za późno, bo się wysypie. Zanim pojedziemy do młyna, ziarno musi wyschnąć, ale trzymane zbyt długo nabierze wilgoci. W końcu sierpnia mam już dość. Robót, perzu, krzątaniny. Na podwórku jest kiepsko z cieniem i żar łupie niemiłosiernie. Rozprasza i nie pozwala czytać ani pisać. Czasem widzę ten znój końca lata na twarzach ludzi. Ileż można kosić trawę? Jadę przez wieś. Narzędzia porzucone przy płocie. Mężczyzna siedzi na kamieniu z rękami wspartymi na kolanach. Opuchnięta, czerwona twarz i długie, tłuste włosy. Jesteśmy u kresu. Pragniemy już tylko świętego spokoju i ciszy. Zaraz wróci chłód, skuje cienie w mrok i ocali umysł.

Czytaj dalej