Droga do wolności Droga do wolności
i
Kemping nad Wielkim Kanionem Kolorado; zdjęcie: Michał Woroch
Marzenia o lepszym świecie

Droga do wolności

Wojtek Antonów
Czyta się 8 minut

Michał Woroch jest podróżnikiem, fotografem, mówcą motywacyjnym. Odwiedził Mongolię, Indie, Spitsbergen, samochodem terenowym przejechał z Ameryki Południowej na Alaskę. Obecnie szykuje się do wyprawy trekkingowej w Himalaje. Choruje na rdzeniowy zanik mięśni i porusza się na wózku.

Wojtek Antonów: Niedawno wróciłeś z Zakopanego, gdzie testowałeś łazik skonstruowany specjalnie na wyprawę Wheelchairtrip Himalayas Challenge 2020. Jak wrażenia?

Michał Woroch: Na testy jechałem z duszą na ramieniu. O wyprawie myślę od dawna i cały czas obawiałem się, czy faktycznie będę mógł jeździć takim łazikiem. Jednak po całym dniu spędzonym w terenie, na jeździe po nierównościach, górkach i polach wokół Zakopanego przekonałem się, że jest nieźle i wyprawa takim pojazdem jest możliwa! Łazik otwiera przed niepełnosprawnymi zupełnie nowe możliwości samodzielnego poruszania się, w terenie górskim, dzięki czemu nasz plan staje się realny.

Testowane łaziki to prototypy, na ich podstawie zostaną zbudowane pojazdy, które zabierzemy w Himalaje. Pomysłodawcą konstrukcji jest Bartosz Mrozek z Zakopanego,

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Rowerowa e-rewolucja Rowerowa e-rewolucja
i
Daniel Mróz – rysunek z archiwum, nr 1414/1972 r.
Marzenia o lepszym świecie

Rowerowa e-rewolucja

Wojtek Antonów

Wszystko wskazuje na to, że tradycyjne rowery, napędzane jedynie siłą mięśni, już wkrótce podzielą los maszyn do pisania czy aparatów fotograficznych na kliszę. Przyszłość to pojazdy wspomagane silnikami elektrycznymi – e-rowery. Już dziś jest ich na ziemi 400 milionów!

Na początku trzeba ustalić jedno: e-rower to wciąż rower i bez kręcenia pedałami daleko się nie zajedzie. Silnik elektryczny jedynie wspomaga jazdę, powodując, że możemy pojechać dalej, o wiele mniej się męcząc, jednak wykonując wciąż pewną pracę fizyczną – tak samo jak na zwykłym rowerze. W większości modeli wspomaganie działa jedynie wtedy, gdy się pedałuje. Dlatego e-rowery nazywane są także pedelec (od pedal electric cycle).

Czytaj dalej