Jane z dżungli Jane z dżungli
i
kolaż: „Przekrój"
Marzenia o lepszym świecie

Jane z dżungli

Mikołaj Golachowski
Czyta się 16 minut

Mówiła, że każdego dnia dokonujemy wyboru: możemy coś zabrać światu albo coś mu dać. Jane Goodall dawała. Wiedzę, nadzieję i wiarę w dobro.

Kiedy wieczorem 1 października 2025 r. powiedziałem mojej 13-letniej córce, że zmarła Jane Goodall, rzuciła: „Ta od szympansów? To dzięki niej, jak byłam mała, chciałam zostać dżunglarką!”. Podobnie jak my wszyscy.

Dopiero śmierć słynnej prymatolożki uświadomiła wielu z nas, jak ważną i powszechnie kochaną osobą była. To, że przyrodnicy i przyrodniczki odebrali jej odejście tak osobiście, w ogóle mnie nie zaskoczyło. Susan McConnell, znajoma profesorka biologii z Uniwersytetu Stanforda, członkini Narodowej Akademii Nauk USA oraz Amerykańskiej Akademii Sztuk i Nauk, kiedy poprosiłem ją o krótką wypowiedź, napisała właściwie to samo, co powiedziała moja córka: „Postanowiłam zostać naukowczynią właś­nie dlatego, że jako młoda dziewczyna zobaczyłam badania Jane i chciałam być jak ona”. W bardzo podobnym tonie wypowiadały się w mediach społecznościowych profesorki biologii z Polski oraz inne badaczki, a także co najmniej kilku profesorów. Dla mnie Jane Goodall też z pewnością była jedną z największych inspiracji przy wyborze studiów biologicznych.

Myślę, że osoby, które decydują się zawodowo zajmować badaniem przyrody, zwyczajnie ją lubią. Lubią zwierzęta, lubią las, lubią morze – i chcą je lepiej poznać. Dlatego ktoś taki jak Jane Goodall, kto spełnia dziecięce marzenie o życiu wśród zwierząt w Afryce, automatycznie staje się wzorem do naśladowania. Jednak po jej śmierci słowa pełne smutku, szacunku i miłości zaczęły płynąć ze wszystkich stron. Swój hołd składały m.in. gwiazdy muzyki – od Williego Nelsona, poprzez Stevie Nicks i Billie Eilish aż po zespół Coldplay czy Eminema – oraz filmu: Angelina Jolie, Benedict Cumberbatch czy Cate Blanchett. Członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej przyłączyli się do chóru

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Serce, czyli rozum Serce, czyli rozum
i
„Zaduma", Ipolit Strambu, 1919 r. / Wikiart (domena publiczna)
Wiedza i niewiedza

Serce, czyli rozum

Sylwia Niemczyk

Podczas gdy ekonomiści mierzą rozwój świata w liczbach, Martha Nussbaum wykorzystuje do tego empatię. Uważa, że tylko kochając, jesteśmy w stanie żyć sprawiedliwie. I przekonuje, że miłości można się nauczyć.

Kiedy na początku roku szkolnego 2025/2026 jedna połowa Polski spierała się z drugą o edukację zdrowotną w szkołach, o edukacji emocjonalnej nie wspominał nikt. Tutaj panuje pełna zgoda: wprowadzenie do podstawy programowej lekcji o emocjach nie mieści się w głowie, a przynajmniej nikomu taki postulat nie może przejść przez usta. Porozumienie ponad podziałami byłoby budujące, gdyby nie chodziło o rzecz tak istotną. Pomijanie jej w wychowaniu szkolnym oznacza, że kolejne pokolenie – jak wiele wcześniejszych – dorośnie, nie umiejąc opisywać i niuansować swoich emocji czy nawet nie zdając sobie sprawy z ich istnienia.

Czytaj dalej