Krąg przyjaciół
i
rys. Daniel Mróz, archiwum „Przekroju”, nr 470-471/1954
Świat + Ludzie, Wiedza i niewiedza

Krąg przyjaciół

Brian Hare, Vanessa Woods
Czyta się 10 minut

Życzliwość wobec siebie nawzajem oraz innych stworzeń ma znaczenie ewolucyjne. Ale czy dobroć wobec ludzi przekłada się na dobroć wobec zwierząt?

Claudine André wspinała się po schodach zajętego przez wojsko, ostrzeliwanego budynku. Było to w trakcie drugiej wojny w Demokratycznej Republice Konga. Rwandyjczycy otoczyli miasto – Kinszasa pozostawała oblężona od miesiąca. Brakowało jedzenia i bieżącej wody. Na obrzeżach miasta żołnierze Hutu rzucali w Tutsi płonącymi oponami.

Mąż Claudine był w połowie Tutsi, a w połowie Włochem. Od tygodni ukrywał się we włoskiej ambasadzie. Ona krążyła między domem i ambasadą, przynosząc wiadomości i zaopatrzenie. Wyjście na zewnątrz nie było w jego przypadku bezpieczne, a nawet gdyby było, nie miał dokąd pójść. Nie było samolotów ani helikopterów. Wszyscy, którzy tylko mogli wyjechać, już to zrobili.

Kiedy Claudine dotarła na drugie piętro prowizorycznego biura armii, zatrzymali ją żołnierze.

„Chciałabym zobaczyć się z generałem”.

„Jest zajęty”.

„Poczekam”.

Claudine czekała, ale nie tak długo, jak by mogła. Generał, poinformowany, że biała kobieta z płomiennymi, rudymi włosami stoi przed jego biurem, nie był w stanie powstrzymać ciekawości.

„Co mogę dla pani zrobić, madame?”

„Twoi żołnierze wycinają drzewa w parku”.

„I?”

„Mam pod opieką dwanaście bonobo. Przez wojnę zostały sierotami i będą potrzebowały miejsca do życia, kiedy wojna się skończy”.

Dwanaście bonobo spało w garażu Claudine. Codziennie ładowały się do jej SUV-a, a ona zawoziła je do małego lasu na tyłach szkoły. Park, o którym wspomniała Claudine, był jednym z prywatnych miejsc odpoczynku byłego dyktatora Mobutu

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Przyszłość pewnego błędu
i
zdjęcie: Daniela Paola Alchapar/Unsplash
Świat + Ludzie, Wiedza i niewiedza

Przyszłość pewnego błędu

Tomasz Sitarz

Enzymy muszą dwoić się i troić, aby bezbłędnie powielać informacje zawarte w kodzie genetycznym. Ale czy to wystarczy, by zadowolić surowego egzaminatora – Dobór Naturalny?

Maciek Polimeraza Delta biegł przez puste korytarze Szkoły Zawodowej Enzymów im. Eduarda Buchnera. Ostatnie echa dzwonka odbijały się jeszcze od ścian, ale drzwi do sali, w której odbywały się warsztaty z replikacji, były już zamknięte. Maciek delikatnie uchylił je i wśliznął się do środka. Pani Interfaza spojrzała na niego wyrozumiale, westchnęła i kontynuowała zajęcia.

Czytaj dalej