Lesistość polska
i
ilustracja: Karyna Piwowarska
Świat + Ludzie, Ziemia

Lesistość polska

Rekolektyw
Czyta się 19 minut

Szukaliśmy po kraju historii drzew, które zostały ostatnio ścięte, i tych, które ocalały, choć zapadł na nie wyrok. Znaleźliśmy historie ludzi.

WNUCZKA

Agnieszka Wójcińska

„Pani Haniu, dlaczego jedną z bohaterek swojej opowieści uczyniła pani mirabelkę z dawnych Nalewek?”

„Bo obok szklanych korali była jedynym realnym śladem dawnego, nieistniejącego świata. Przetrwała wojnę. Żywiła ludzi, z jej owoców robiono kompoty i konfitury. Myślałam, że nowi mieszkańcy otoczą ją opieką i zechcą, by pozostała z nimi na zawsze. Nie wiem, dlaczego zmienili zdanie i uznali, że można się z mirabelką rozstać”.

„Wycięli ją w nocy, bez uprzedzenia? Nie wiedziałam. Jakie to wszystko dziwne…”

Thurmont, Maryland

Córka mirabelki z Nalewek i jej siostra bliźniaczka rosną na trawniku przed domem z szarym dachem przy drodze numer 15, sto kilometrów na północ od Waszyngtonu. Dom stoi na zboczu u podnóża Appalachów, niżej w równych szeregach rosną winne krzewy. Winnicę założyli Alicja i Wojtek Fizytowie, emigranci z Polski. Etykiety butelek zdobią motyle i portrety kompozytorów muzyki klasycznej – dwie pasje Wojtka z dzieciństwa. Czerwone ze szczepu cabernet franc, zdobywcę wielu nagród, etykieta z paziem królowej, dostarczali do pobliskiej rezydencji prezydenta w Camp David. Jego smak pokochała pierwsza dama Michelle Obama.

Muranów, Warszawa

Mirabelka, o której pisała Hanna Krall*, po wojnie „[…] próbowała odejść. Pochyliła się i wyciągnęła przed siebie gałęzie. Gotowa do podróży, wysunęła korzenie z ziemi. Nowi mieszkańcy otoczyli pień stalową obręczą i umocowali linami. Mirabelka zatrzymała się w pół ruchu”. I żyła przez kolejnych kilkadziesiąt lat. W pewnym momencie przestała owocować. Ale wciąż dbała o swoją pierworodną, która zasiała się z pestki obok na trawniku. Jeśli wierzyć temu, o czym pisze Peter Wohlleben w Sekretnym życiu drzew, żywiła ją podziemnym systemem korzeni i prowadziły rozmowy w swoim drzewnym języku, a córka mirabelki co roku u schyłku lata była obsypana złotymi śliweczkami. Ostatni raz zeszłej jesieni.

Bo w grudniu 2016 przyszedł deweloper, który na podwórku przy Wałowej buduje apartamentowiec z widokiem na park Krasińskich, i nocą wyciął je obie. Miał prawo, drzewa owocowe jeszcze przed lex Szyszko można było ciąć bez pozwolenia.

Ale to zmiany w drzewnym prawie wyzwoliły emocje. Już po nich ludzie pisali o mirabelce na Facebooku i w gazetach, a w komentarzach sypały się przykłady innych wycinanych drzew. Byli smutni i źli. Kochali mirabelkę. „Gdyby to od nas zależało, nigdy nie dalibyśmy jej odejść” – mówili.

„Zrobiono nam krzywdę, bośmy się pod tą mirabelką wychowywali. Jestem chłopiec z Muranowa – mówi Witold

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

Drzewolubność
i
zdjęcie: Casey Horner/Unsplash
Świat + Ludzie, Ziemia

Drzewolubność

Michał Książek

„Mężczyzna i kobieta
Są jednym.
Mężczyzna i kobieta i kos
Są jednym”.

I

Sosna

Samotna sosna w polach pod Bielskiem. Nie mogę się nadziwić, jak dobrze inicjuje przestrzeń. Gdyby nie drzewo, nie zdawałbym sobie z przestrzeni sprawy. Jest bodźcem i pokusą dla percepcji. Uzmysławia całość i jej oś. Wejście na pola. I wyjście. I te wszystkie niespodziewane rodzaje odległości. Jak ode mnie do czarnej kropki kosa. Granice i miedze. Wraz z efemerycznym tworem jakim jest miejsce. Wszędobylskie choć niespodziewane, panobecne. Drzewo to miejsce, gdzie upadło nasiono.

Czytaj dalej