Być razem
i
„Przyjacielskie plotki”, Eugene de Blaas, 1901 r., źródło: Wikiart (domena publiczna)
Marzenia o lepszym świecie, Świat + Ludzie

Być razem

Wojciech Bonowicz
Czyta się 10 minut

W niepewnych czasach silniej odczuwamy potrzebę przynależności. Co jest potrzebne, by krąg przyjaciół stał się prawdziwą wspólnotą?

Przez współczesną kulturę zachodnią przebiega znamienne napięcie.

Ceni ona indywidualizm, akcentuje odrębność każdego człowieka, jego osobową godność i wolność wyrażające się w przysługujących mu prawach. W rezultacie między mną a drugim czy drugą powstaje coś w rodzaju granicy, niewidzialnej i jednocześnie nieprzeniknionej. Ja nigdy w pełni nie pojmę jej lub jego, oni zaś nigdy do końca nie pojmą mnie. Nie tylko nasze wewnętrzne światy są dla nas nawzajem niedostępne; niedostępność jest bardziej fundamentalna. Jesteśmy raczej „obok siebie” niż „razem”, raczej „w stosunku do” niż „dla siebie nawzajem”. Możemy współpracować, pomagać sobie w różnych sytuacjach, a nawet ratować jedno drugie, ale naszą więź naznacza swoisty niepokój: czy na pewno mogę na tobie polegać? I czego ty masz prawo oczekiwać ode mnie? To cena, jaką płacimy za osobistą wolność.

W indywidualistycznej kulturze Zachodu jest jednak również miejsce dla poszukiwania zakorzenienia, powiązania, a więc nieodrębności. Potrzeba ta dochodzi do głosu zwłaszcza wtedy, gdy pojawia się jakiś kryzys – ekonomiczny czy humanitarny – a wraz z nim pytania: Co jesteśmy winni innym? Jak daleko sięga nasza odpowiedzialność? Na czym jest oparta i jaką formę powinna przybrać? Nikt nie jest samotną wyspą, to oczywiste. Ale co z tego

Informacja

Twoja pula treści dostępnych bezpłatnie w tym miesiącu już się skończyła. Nie martw się! Słuchaj i czytaj bez ograniczeń – zapraszamy do prenumeraty cyfrowej, dzięki której będziesz mieć dostęp do wszystkich treści na przekroj.org. Jeśli masz już aktywną prenumeratę cyfrową, zaloguj się, by kontynuować.

Subskrybuj

Czytaj również:

JaToMy
i
zdjęcie: archiwum Daniel J. Siegel
Marzenia o lepszym świecie, Świat + Ludzie

JaToMy

Rozmowa z Danielem J. Siegelem
Paulina Wilk

Na naszych oczach umiera wiara w indywidualizm. I to jest dobra wiadomość. Kiedy już ją pożegnamy, odkryjemy, że wszyscy jesteśmy połączeni, nie istnieją oddzielne ja i my. Dlaczego trzeba już skończyć ze społecznością solistów i czemu w rodzicielstwie warto wspomóc się medytacją, wyjaśnia profesor psychiatrii Daniel J. Siegel w rozmowie z Pauliną Wilk.

W południowej Kalifornii, gdzie mieszka, dopiero wstało słońce. Daniel J. Siegel łączy się ze mną na rozmowę wideo z przejażdżki rowerowej, w której towarzyszy mu pies. To jego codzienna rutyna, tuż obok praktyk medytacyjnych. Drugą część rozmowy profesor psychiatrii i klinicysta z Uniwersytetu Kalifornijskiego prowadzi na stojąco, przestępując z nogi na nogę przy specjalnym, lekko sprężynującym biurku. Przez cały czas pozostaje w ruchu. Mimo ukończonych 66 lat emanuje młodzieńczą energią. Jest wyjątkowo aktywnym badaczem, wielokrotnie nagradzanym naukowcem, a także praktykującym psychoterapeutą i autorem bestsellerowych książek, m.in. Rozwój umysłu, Psychowzroczność oraz Potęga obecności. Prowadzi badania interdys­cyplinarne, łącząc m.in. psychologię i psychiatrię z mindfulness czy neurobiologią interpersonalną. Jak sam mówi, wykorzystuje naukę, by wzbogacić naszą rzeczywistość o więcej życzliwości i empatii.

Czytaj dalej